RSS

Kant Etyka

Czytasz wypowiedzi wyszukane dla frazy: Kant Etyka






Temat: Dalajlama i Biedroń
...i tylko dzięki nim nie ma dziś Inkwizycji:)
Demagogia?:) Nie demagogia.

Nie dajmy się nabrać też na slogany o niezwyciężonym "trwaniu"
Kościoła. To trochę jak z niezwyciężonością "genialnego stratega":)

Jak najbardziej krytyka religii - ma ogromny wpływ cywilizacyjny.

Kościół ucywilizował swoje obyczaje i naukę przez ostatnich 200 lat
tylko i wyłącznie pod naciskiem. Nigdy sam.

Jeszcze na początku XX wieku papież twierdził, że za herezję kara
śmierci jest zupełnie właściwą karą, tylko "niestety w obecnej
sytuacji nie może być wykonywana":)

Ważne jest, żeby krytyka religii wynikała z osobistego wglądu
krytykującego. Mechaniczne powtarzanie poglądów (a często tylko
hasłowo wyciągniętych sloganów) Marksa czy Feuerbacha bardziej
szkodzi sprawie niż pomaga.

Bo pojawia się w społeczeństwie przekonanie, że krytyka
chrześcijaństwa nie ma nic więcej do powiedzenia.

A ma dużo i pilnie do powiedzenia!

Potrzeba krytyki nowej i dotyczącej konkretów (a nie ogólnego "A czy
ktoś widział kiedykolwiek Boga?":)

Potrzeba też przekładu ważnym myśli filozofii europejskiej na
kategorie obrazowe i zrozumiałe dla życia.

Np. wytłumaczyć na czym polega kantowskie odróżnienie etyki
autonomicznej od heteronomicznej. I dlaczego tak naprawdę tylko ta
pierwsza zasługuje zdaniem Kanta na miano etyki.

Chodzi o to, by jak najczęściej, przy różnych okazjach, na
konkretach treść tego rozróżnienia ludziom UKAZYWAĆ. Niekoniecznie
wcale nazywając je uczonymi słowami czy wspominając o Kancie:)

Tylko że do tego trzeba najpierw samemu dobrze je rozumieć... ;-)





Temat: Niemożność poznania, czyli czas po Kancie
>Zasadność sławnego imperatywu formalnego — powinienem
> postępować zgodnie tylko z taką zasadą, co do której, by stała się
ogólnym
> prawem, mógłbym sobie życzyć
— oparta była na przekonaniu, że
nie mogę
> zachować konsekwencji inaczej i że zasada postępowania, która nie
przestrzega
> tej restrykcji sama siebie unicestwia.

Kantowską "pierwszą zasadę etyki" mógłby sparodiować pewien
hipotetyczny współczesny nietzschański nadczłowiek,
a z zawodu, powiedzmy , gangster.
Oczywiście musiałby on posiadać obok natury nadczłowieka także pewne
inklinacje kantowskie to jest mieć rozbudowaną motywację
poszukiwania zasad ogólnych - takich, które mógłby zakomunikować
swoim słuchaczom już to na zasadzie kaprysu, a już z potrzeby
okazania woli mocy.
( jest dla mnie niejasne czy nadczłowiek jest inkarnacją woli mocy w
ciele
ludzkim czy raczej jedynie zbiera, koncentruje i następnie okazuje
tę wolę na zewnątrz )

Mógłby zatem powiedzieć:

"Czemu nie uznać tejże zasady etycznej Kanta iż należy postępować
zgodnie z własną intencją aby nasze postępowanie stało się prawem
ogólnym ?
Weźmy moją praktykę. Owszem, walczę bezlitośnie o strefy wpływów,
wykańczam konkurencję, korumpuję policję itd itp. Jednocześnie
oczywistym jest dla mnie iż gdyby tak wszyscy postępowali wiodłoby
mi się jeszcze lepiej niż teraz. Byłby znaczie większy chaos w
społeczeństwie a mi ułatwiłoby to działanie. Zasada Kanta jest więc
korzystna. ( tu byłby po prostu utylitarystą) No bo co z tego, że
inni też chcieliby mnie usunąć skoro i tak ja jestem najsilniejszy
więc z pewnoscią nawet przy powszechności walki każdego z każdym i
tak ja bym wygrywał realizując przy tym wolę mocy, o której jestem
przekonany, iż ja najlepiej ją uosabiam. Moim celem jako
nadczłowieka jest zatem walczyć i walczyć z każdym kto tylko rzuci
wyzwanie - sił zyciowych doprawdy do tego mi nie brakuje - i nie
bronię tego innym a nawet bym ich też do tego zachęcał chociaz dla
mnie jest pewne że to ja wyjdę zwycięsko z tej walki.
Ich porażki jednak nie są oczywiście moimi porażkami i są w moim
losie jedynie zewnętrznymi epizodami. Niech wygra sprytniejszy,
bardziej przebiegły, silniejszy czyli , nie ma co ukrywać, ja jako
uosobienie mocy."






Temat: poprawna odpowiedz - filozofia kłopot
poprawna odpowiedz - filozofia kłopot
Witam!!!
Mam pewnie kłopot :/ mam prośbę do tych osob ktorzy dobrze znają sie na
filozofii... mam parę pytań na które nie znam odpowiedzi a są one mi bardzo
potrzebne, jeśli ktoś z was wyrazi chęć pomocy ślicznie dziękuje

1.Nazwa etyka pochodzi od słowa, które miedzy innymi oznacza
a.specjalne wyróżnione dla nielicznych postępowanie
b.nawyk
c.charakter.
d. dobro

2.Natywizm to stanowisko mówiące, że
a.o wszystkim decyduje urodzenie
b.wiedza jest wrodzona
c.rodzimy sie bez głównych kategorii i pojęć
d. w trakcie życia zdobywamy wiedzę

3.u Arystotelesa etyka:
a. jest podporządkowana metafizyce
b. to nauka o rządzeniu
c. jest częścią polityki
d. dotyczy duszy

4.dla Platona sprawiedliwość polega:
a.na oddaniu każdemu to co mu sie należy
b.równym podziale dóbr
c.powszechnym dostępie do wszytkiego
d.nie marnowaniu słusznych opinii

5.Kant uważał ze źródłem doświadczenia sa:
a.dane zmysłowe i kategorie intelektu
b.intelekt
c.idee wrodzone
d.idee regulatywne

6. w koncepcji etycznej F. Nietzschego nadczłowiek oznacza:
a.brutalną siłę
b.samowolę działania i nieliczenie sie z nimi
c.powtórną niewinność symbolizowaną przez dziecko
d. okrucieństwo

7. Fenomenologia to :
a. nauka o przejawach myślenia
b. nauka o pozorach
c.szkoła współczesnej filozofii oraz metoda badania zjawiska
d.metoda zajmująca sie zjawiskami

8.Zasadami filozofii analitycznej są
a.subiektywne , racjonalne
b. obiektywizm, tworzenie systemu
c.obiektywizm, racjonalizm,
d.irracjonalizm, subiektywizm

9.Określenie "śmierć człowieka" u M Foucault oznacza:
a.ustanie funkcji biologicznych
b.wymazanie z akt
c.nielicznie się z jednostkową opinią
d.zastąpienie tego co jednostkowe badaniem obiektywnym, nieświadomych syskursów

10. H.G Gadnmer w swojej koncepcji:
a.dokonuje rehabilitacji przesądu, tradycji i autorytetu
b.tworzy przestrzeń dla komunikacji między epokami
c. przeciwstawia sie romantycznej teorii filozofii
d. jest zwolennikiem teorii krytycznej

11. Zdaniem E Levinnsa etyka to:
a. teoria dobra
b.teoria norm moralnych
c.metafizyka,dotyczy relacji ja-ty która kładzie nacisk na odpowiedzialność
d.teoria symetrycznej reakcji miedzy człowiekiem a człowiekiem

z tego co wiem w każdym pytaniu jedna odpowiedz jest dobra!!

bardzo dziękuje za pomoc !



Temat: czytaliscie o tych Monstrach-Pielęgniarach!?
Evonka spokojnie;)
Małego nie powinny wyjmowac? I tak to robily zeby go zwazyc. Zachowaly sie
bezmyslnie - to fakt. Wkladanie go do kieszeni - szczyt nieodpowiedzialnosci -
zgadzam sie. Ich zachowanie jest naganne bezsprzecznie. Ale obrzucanie ich
kalumiami nie jest rozwiazaniem.
Dla zabawy - hmmm. Zdjecia byly robione przy okazji wazenia malucha. Chcialy
pokazac je dzieciom by zobaczyly jak malymi istotami sie opiekuja. To nie
zwyrodnienie tylko brak przewidywania, myslenia, moze znajomosci konsekwencji
takiego dzialania. Wiele pielegniarek w Polsce jest po sredniej szkole
zawodowej - to kiedys wystarczalo. Nie musza wiedziec ze nie wolno bo mozna
zrobic krzywde, nie musza wiedziec dlaczego.
Osobiscie uwazam - a jestem studentem ostatniego roku medycyny, do wykonywania
kazdego zawodu zaufania publicznego - takim jest lekarz, pielegniarka,
nauczyciel itp powinno sie kwalifikowac na podstawie testow psychologicznych -
powtarzanych co pewien okres czasu. Jestesmy jednym z nielicznych krajow gdzie
ich nie ma wykonywanych rutynowo.
Chory jest tez system szkolenia pielegniarskiego i medycznego. Nudne zajecia z
etyki na 3 roku gdzie debatuje sie o Kancie gdy studenci nie sa jeszcze
przygotowani psychicznie na rozwazania o sytuacjach zyciowych z zakresu
medycyny (nie majac jeszcze medycznego doswiadczenia) to pomylka.
Jak mozna mowic o cierpieniu, etyce i wyborach w medycynie nie widzac zbyt
wielu takich sytuacji w zyciu? Pierwsze podstawowe zajecia kliniczne zaczynaja
sie wlasnie na 3 roku. Wczesniej studenci nie widza zywego pacjenta.
Dopoki nie zmieni sie system - nie zmieni sie sytuacja w Słuzbie Zdrowia, nie
znikna patologie.
Potem cierpia tylko Ci ktorzy dobrze wykonuja swoj zawod a to im nalezy sie
najwiekszy szacunek - bo (co nie latwe) nie daja sie zepchnac przez otoczenie w
rozliczne patologie.




Temat: Zrób cos dla miasta - wykop Zaleskiego
Zrób cos dla miasta - wykop Zaleskiego
W przyszlym roku wyboru
Czas odpowiedziec sobie czy mamy dobrego prezydenta
Co jest wazne dla miasta?

Most - Zaleski dziala w sprawie budowy mostu na Wschodniej dobrze.
Inna sprawa sa ewentualne kanty urzednikow i inna sprawa jest to ze
Zaleski nie przekonal ludzi ze ta lokalizacja jest lepsza. Lepsza
rozumie sie calosc plusow i minusow

Stare miasto - parkingi to ksiazkowa kompromitacja Zaleskiego i
dochodzi do tego sposob z jakim obchodzi sie z torunskim biznesmenem
Jednym slowem ZENADA 100%
remontowanie uliczek i ich zamykanie w kontekscie braku parkingow to
kolejna wpadka lysego. zaleski juz dawno powinien sie wstrzymac z
remontem uliczek i kase przeznaczyc na bulwar. Na uliczki mozna
wejsc jak beda parkingi - czyli jeszcze dlugo

Sport = inwestycje stadion miejski (chyba nie za rzadow Zaleskiego,
stadion zuzlowy - przekroczenie terminu bez wyciagniecia kasy za
przekroczenie terminu, bubel w postaci stadioniku do hokeja na
trawie pokazuja ze nie ma gospodarza

Podejscie do inwestorow = sprawa wlasciciela arsenalu i parking
podziemny, sprawa z budowa hotelu "Stary Browar"
to najlepsze przyklady ze inwstor jest intruzem

Strategiczne punkty - totalny brak wizji miasta za 5, 10, 20 lat

Miejsca pracy - Zaleski pozwala na budowe mieszkan na wszystkich
terenach poprzemyslowych - Tormies, Drosed, byc moze dojdzie czesc
Elany.
To powoduje ze uciekaja miejsca na przemysl
a z nowymi miejscami pracy Zaleski pochwalic sie nie moze ze cos
zalatwil

Obiekty kultularno-wypoczynkowe - zaleski sie mota, raz mowi ze z
aquaparkiem w T bedzie problem - za duzo basenow. Rezygnuje z
budowy, mowi ze juz sie nie buduje takiego czegos, buduje mini
aquapark na Stawkach ..... i nagle znowu szuka inwestora i to w
czasie kiedy nieszawka buduje juz wlasny. Ten czlowiek nie ma wizji
wiec dzisiaj mowi tak a jutro tak. spolka powolana przez nmiasto po
dlugim okresie jest w stanie zrozumiec ze Niemcy bue chca nic
inwestowac. Hala sportowa, i Zaleski skacze po calym miescie gdzie
ona ma byc. Grzegorz turnau - "To tu to tam "

sprawa etyki urzedniczej
Zona Zaleskiego powinna odejsc jak mezulek zostal prezydentem
Tak panie Zaleski, nie ma na to zadnego prawa ale etyka juz jest
zawsze, a ona obowiazuje urzednika miejskiego i jego poswladnych

reasumujac
Zaleski jest dobry na zarzadzanie wspolnota mieszkaniowa. 2-3 bloki
sa w jego zasiegu aby dobrze gospodarzyc. Niestety nie miasto.
Czas na nowego prezydenta!!!



Temat: etyka w praktyce
etyka w praktyce
Byłem dzisiaj z żoną w centrum handlowym. Ponieważ parkingi były pełne
znalazłem miejsce gdzie stało już kilka samochodów ale podejrzewałem ze raczej
to jest jeszcze nie skończony parking bo zamiast kostki była ziemia i nie było
wjazdu tylko trzeba było przejechać przez krawężnik. Zostawiliśmy samochód na
ok godzinę. Wróciliśmy i próbowałem wycofać przejeżdżając kawałek chodnika na
właściwą drogę. Nagle drzwi mojego samochodu otworzyły się. Zobaczyłem jednego
z ochroniarzy, podejrzewam że z firmy wynajętej przez centrum. Miał twarz
boksera, zeza, widoczne braki w uzębieniu i wydaje mi si że poczułem alkohol.
Z tyłu w odległości jakieś 10 mtr stali jego koledzy. Ochrypłym, donośnym i
lekceważącym głosem oznajmił "to jest teren prywatny, nie wolno tu stawać".
Odpowiedziałem "już odjeżdzam" a on trzasnął drzwiami. I pojechałem. Cały czas
panowałem nad sobą jak zwykle mi sie to zdarza w takich sytuacjach. W drodze
do domu poczułem jednak że jednak coś zrobiłem nie tak, że sie "zeszmaciłem".
Dlaczego nie zareagowałem inaczej, dlaczego mu nie wykrzyczałem jakim prawem
otwiera mój samochód (do tego jeszcze taki "łach") ? Ja na miejscu ochroniarza
na pewno nie otworzyłbym komuś drzwi (bo to nie moja własość) i nie
wykrzyczałbym tylko grzecznie zwrócił uwagę. Zgodnie z imperatywem
kategorycznym Kanta poczyniłbym tak jakbym chciał żeby mój czyn stał się
powszechnie obowiązującym prawem (tu obyczajem). Poszanowałbym czyjąś godność
i zdolność do pomyłki. Z drugiej strony pomyślałem ze facetowi się w życiu nie
udało, został ochroniarzem, być może całe życie go bili a on ma teraz okazję
się odegrać. W sumie nic mi przecież nie zrobił tylko trochę wystraszył. Nie
doznałem uszczerbku na zdrowiu ani na majątku. Jakaś rysa jednak na ego
pozostanie, może z czasem się zatrze.



Temat: Religia czy odmozdzanie ludzi?
> Kosciol to nie wszyscy ludzie, zeby bylo jasne. To pytanie mozna smialo sobie
> zadawac: co wnosze w zycie innych ludzi, otoczenia, spoleczenstwa, swiata..

Mam nadzieję, że nie będzie dla Ciebie przykre, jeśli napiszę, że kościół to
jednak wszyscy ludzie. "Idźcie na cały świat" - mówił Jezus. Ale na szczęście
nie chodzi o werbalne nawracanie, tylko "ab y ludzie widzieli dobre czyny w was
i chwalili Ojca, który jest w niebie".

> Dazyc do tego, aby byc lepszym, postepowac bardziej etycznie, moralnie,
> wspolodczuwac, okazywac troske dla innych, uczyc sie na wlasnych bledach,
> reflektowac, wyciagac wnioski, rozwijac sie wewnetrznie, doskonalic, zdobywac
> wiedze, byc zdolnym do poswiecenia, uczyc sie szacunku i milosci do
> otaczajacego swiata - i wiele innych - mozna smialo bez ideii Kosciola. To
> ludzkie, swieckie dazenia ludzkosci, wyplywajace z nas samych.

Oczywiście, na szczęście. Ale ja tego nie kwestionuję, bronię tylko się przed
zarzutem, ze katolicy nie zaradzają wszelkiemu złu. Religia poza tym nie
sprowadza się do etyki, choć etyka jest ważną jej częścią.

> Roznica polega w tym, ze Chrystus w chwale jeszcze nie zstapil, naszych
> swieckich umyslow jeszcze nie zadziwil i nie zaszczycil. Natomiast ci okropni
> heretycy jak Galileo, Kopernik, Kant, Kahl, Freud czy Einstein strasznie
> namotali, ku wiedzy chwale..
Ale jakoś nie poruszyli posadami kościoła.

> Nigdzie nie napisalam, ze lubie badz nie, za to w co kto wierzy
Nie? Ale wiesz, to sie dało wyczuć już w sposobie sformułowania tematu.

A jesli jedna
> z pobudek do wiary jest przynaleznosc do danej religii osob znanych czy
> szanowanych, to coz tu wiele mowic.. Ora et labora :)
A to już nadużycie - co ma to do pobudek wiary? Podałam przykład osoby, którą
zapewne znasz, której chyba nie nazwiesz "odmóżdżoną". Właśnie takie zarzuty
jak postawiony w temacie wprawiają mnie w wątpliwości co do ich autora. Niby
dlaczego uważasz się za mądrzejszą od ludzi wierzących? Pójdź do kościoła
św.Anny w W-wie w okresie rekolekcji dla środowisk naukowych. Naprawdę uważasz
sie za mądrzejszą od wszystkich z tego tłumu? Ja tam nie wiem, może i jestes
mądra jak Sokrates, ale chyba widzisz pewną niewłaściwość tego toku myślenia.

Co prawda ja jetem biedniejsza bo mnie nikt nie
>
> zbawi i nie odpusci grzechow, ale to juz inna bajka :D
Nie chcę się licytować jak przedszkolaki, kto ma gorzej, ale nie siedzisz w
czyjejś świadomości, nie wiesz, z czym sie ktoś próbuje uporać, więc może nie
stawiaj sie w pozycji szlachetnego męczeństwa na ołtarzu niewiary.



Temat: Al Kaida w internecie
Islam jako alternatywa - oj naiwny, naiwny
Gość portalu: sum napisał(a):

> Islam jest jedyna alternatywa wobec zepsucia, niesprawiedliwosci i korupcji na
> swiecie. Im wczesniej to zrozumiemy tym lepiej, a pomoc w zrozumieniu moze nam
> niemiecki dyplomata, absolwent Harvardu: Murad Hofman, ktory napisal m. in.
> zbior esejow pt.: Islam jako alternatywa. Pelny teskt dostepny jest na
> www.ipdirect.home.pl/kmp/publication/Islam_jako_alternatywa/index.htm
*****************************

Przejrzałem, i owszem owo dzieło. Pech w tym, że islamu nie da się wnieść, ani
do kultury europejskiej, ani do chińskiej. Obie kultury są skutkiem długotrwałej
ewolucji filozofii, religii, etyki. Nie będą zatem przemawiać do świadomości
tych społeczeństw frazy ze świętych ksiąg traktowane jako dogmaty a priori.

Na nic się zda cytowanie Koranu, podobnie jak Biblii - jako źródeł prawd
niepodważalnych. Naukowe dowody Europa przerobiła ćwicząc scholastykę w
średniowieczu (był to też jakiś rozwój, choć skupiający się na sprawach ilości
diabłów na końcu szpilki - będący jednak ćwiczeniem mechanizmów dowodzenia).

Kultura arabska miała dobre początki i w wielu dziedzinach wyprzedzała
eurpejską. Ale i tam swego czasu górę wzięli przeciwnicy nurtów filozoficznych
nie związanych ściśle z islamem.

Islam nie jest więc dla Europy atrakcyjny - bo gdyby zaszła taka potrzeba, to
mamy kilka kościołów chrześcijańskich dla zaspokojenia potrzeb duchowych.
Przyjmując islam musielibyśmy wyrzucić do śmietnika Bruna, Kanta, Hegla i wielu
innych.

No i nie ma żadnych dowodów, że islam odniósł gdziekolwiek zwycięstwo w walce z
zepsuciem. Despotyzm As-Su'udów czy reżim ajatollachów są nie do przyjęcia.
Na prawdy absolutne uodpornili nas swego czasu ojcowie jezuici i dominikanie.
Bardzo niemiło wspominamy tą szczepionkę. Nie przerobi nas też wypominanie
wyczynów Robespierre'a, Mussoliniego, Hitlera i Stalina. To tylko okrutne
przejawy chęci odejścia od ewolucji cywilizacji.

Nie ma konfliktów religii. Jest natomiast konflikt filozofii. Z punktu widzenia
filozofii i etyki islam proponuje nam powrót do barbarzyństwa (nie utożsamiam
tego określenia z inwektywami niektórych członków forum).

PS
Za niezbędne uproszczenie przepraszam.




Temat: TO JESZCE RAZ JA...JUZ IDE DO JHOMEOPATY, ALE...
Adhom - czytaj uwaznie...
adhom napisał:
> wypowiedzi. Po drugie nie jest to profesjonalne i wedlug etyki krytykowac
> publicznie innych homeopatow niezaleznie jakim sposobem lecza. U nas mozna
> latwo o to podac do sadu. Nie mowie ze ja to uczynil bym ale wielu lekarzy
> tutaj krytykujecie i jednego razu bedzie nieprzyjemna sprawa. Nie zycze tego.

Wemę w obronę Pachtwork, bo nie siedzisz na forum od początku i nawet nie
chcialo Ci się łaskawie przeczytać to co Ci dosłownie pod nosek podsunełam.
Nie masz za grosz pojecia jak wyglada system szkolen w polsce z zakresu
homeopatii !
Posłuchaj, bardzo chetnie czytam w CAŁOSCI to co piszesz, nawet bardzo się z
tym zgadzam, więc widzisz nawet masz sojusznika we mnie ale niestety kopiesz
mnie po dupce gdy coś takiego jak powyzej wypisując. To nie jest wina pacjentów
ze twierdzą iz homeopatia jest o kant "d...y" rozbić , ze nie działa a
dlaczego ?? gdybyś poczytał własnie ten wątek to byś zrozumiał dlaczego w ten
sposob pacjenci "leczeni" tak reagują. Nie wychwalam Homeopatii Klasycznej nad
Twoją "Adv.hom." ale zlituj się i poczytaj a potem się wypowiedz - co ma zrobić
pacjent w polsce ? gdzie i do kogo ma się udac? proszę...odpowiedz to tym
pacjentom...ktorzy nas czytają . Ja mogę zamilknąć i będę siedzieć cicho a Ty
się wypowiedz...i podaj wskazowki jakimi powinien się kierować polski pacjent
w wyborze homeopaty w polsce.
Bedę Ci bardzo wdzięczna za pomoc ! i nie jest to złośliwość z mojej strony w
Twoim kierunku, poczytaj uwaznie wątki gdzie ja sama jestem bardzo
zainteresowana tą metodą. Gdyby sytuacja polityczna w Indii była lekko spokojna
moze - kto wie czy się bym chętnie za rok czy dwa na te krótkie 3 miesiace się
tam wybrała (przy okazji czy to ten college ?:
www.collegesintamilnadu.com/Medical/vm_homoeo.htm#place
Mam nadzieję ze uzyskam teraz odpowiedz od Ciebie ! własciwie stawiam Cie pod
scianą z prośbą o odpowiedz, jesli jej nie dostanę będę uważać ze własnie mnie
totalnie ignorujesz :(

pzdr
Anna

Ps. Następny watek pozwolę sobie specjalnie dla Ciebie wkleić abyś wiedział o
co chodzi z systemem szkoleń, bo moze tak naprawdę nie doszłeś do tego ze coś
takiego Ci podrzuciłam..

pzdr



Temat: Studenci i ich poziom
nic intrygujacego. maniera i bufonada profesora autora mnie raczej odstrasza
(ale pewnie jestem uprzedzony....).

ale powiem tyle: mowienie tylko o studentoach jest nieporozumieniem. jesli sa
analfabetami, jak mowi Hartman ,to po czesic jest to wynik zaniedban rodzicow,
czy wreszcie zmieniajacych sie warosci w spoleczentwie.

co wiecej, jako student polonistyki, napisalem moze z 4 prace w ciagu calych
studiow. to kiedy mialem sie nauczyc pisac? studenci nie pisza ot tak, to nie
jest kompetencja 'wyssana z mlekiem matki'. chetnie bym zapytal laskawego
profesora, jak czesto daje eseje do napisania swoim studentom (tak, tak, potem
to trzeba czytac i oceniac, a to przeciez upierdliwe).

sciaganie? jasne, problem jak cholera. a przyszlo laskawemu profesorowi zadac
takie pytanie, zeby student nie musial przygotowywac sciagi na 3 km z datami,
nazwiskami i koniecznie 7mioma przyczynami wybuchu II wojny swiatowej. 6 i 8 sie
nie liczy - ma byc 7 i basta. niech sobie przyniesie wszystkich tatarkiewiczow
na siwecie i niech sobie uzywa do woli na egzaminie. co profesor na to?

mowienie, ze studenci nie mysla jest tylko polowa problemu: a co by bylo
gdybysmy zapytali, co profesor Hartman i jego koledzy robia w kierunku tym, zeby
studenci zaczeli myslec. jakiez to strategie wymyslaja dla tych wszystkich
biedakow, ktorzy z niewiadomego powodu musza sie uczyc pieprzonej filozofii bez
wzgledu na to, czy studiuja polonistyke, socjologie czy moze ekonomie i fizyke.

a ciekawosci zapytalbym, czy profesor Hartman dostosowuja swoje wyklady i
cwiczenia (jelsi takowe prowadzi) do kierunku studiow, na ktorym wyklada. czy
przychodzi mu do glowy, by z polonistami porozmawiac bardziej o filozofii
jezyka, a z socjologami o critcal theory. a z ekonomistami i etycznych wymiarach
biznesu? nie? no wiem, przeciez musi byc Sokrates, Platon, Arystoteles,
Augustyn, Tomasz z Akwenu, Kartezjusz, Humen, Kant.....i rzygac mi sie chce z
nudow. no ale jak musi, to musi. i pieprzonej filozofii ucza tych wszystkich
nieboorakow, ktorzy maja ja gleboko w odbycie.

i choc maja racje, ze filozfoia jest oszalamiajaco ciekawa, taki Hume na
przyklad, ja z niego!, tyle ze robia wszystko zeby obrzydzic ja. mnie pokonanie
traumy zajec z filozfoii zabralo laaaadnych pare lat.




Temat: Polscy złodzieje a polscy bandyci
siła spokoju
Sorry nie zauważyłem odpowiedzi twojej.
Masz klasę trzeba przyznać, chociaż starałem się wkurwic Ciebie, zeby było
łatwiej.
Nie podniecasz się, i nie toczysz piany, ładnie.

Koreańczycy z Południa zgodnie z twoim poczuciem dumy i honoru powinni odrzucić
pomoc Amerykanów.
Uniknęliby w ten sposób sprzedania swych dusz w niewolę.

Na gruncie etyki, imperatyw kategoryczny Kanta z założenia przewiduje
bezwzgledną konsekwencję jego stosowania. Niezależnie od okoliczności człowiek
nie powinien kłamać.
Wyobrażasz sobie jakieś sytuacje, kiedy ta niechęć do jego relatywizacji
wzgledem okoliczności byłaby zwyczajnie głupotą?

Protestował watykan ale nie pacyfiści.
Jakkolwiek brzmi źle licytacja jaką przedstawiłem, bilans wojny co starałem
się uświadomić to promil ofiar w stosunku do poniesionych przez społeczność
iracką w stosunku do poniesionych strat w okresie "pokoju"
Twierdze, że cena jaką zapłacili Irakijczycy, chociaż bolesna, jest i tak
niewspółmiernie mała do tego co spotkałoby ich w ciagu następnych lat pokoleń,
pod rządami satrapy Husajna i jego synów.

Jeśli Irakijczycy zechcą decydować o własnym losie to bedzie bardzo dobrze, bo
o to chodzi, o DEMOKRATYZACJĘ a wiec o decydowanie o swoim losie przez samych
Irakijczyków.
Pytanie takie zada ktoś kto hołduje załozeniu, że Irakijczycy będą chcieli
uciąć rękę która pomogła im wygrzebac się spod tyranii Husajna a Amerykanie nie
różnią się od niego jakościowo.
Pisałem już co sądzę na ten temat, lojalność wywiązuje się wówczas gdy obie
strony graja fair. Pożyjemy zobaczymy.

Wkleję post który mi usunęli na temat tego co moim zdaniem skłoniło Amerykanów
do wojny, żebys nie twierdził, ze coś pomijam.




Temat: Szyszkowska!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
A Marysia niby jest taka :)))
W 1961 ukończyła studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, a w 1962 -
na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Akademii Teologii Katolickiej. Po
obronie doktoratu na Wydziale Prawa UW w 1967, z przyczyn światopoglądowych
musiała odejść z Uniwersytetu Warszawskiego. Pracowała na pół etatu jako
adiunkt na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej ATK. Po habilitacji - uzyskanej
w 1973 na Wydziale Filozoficznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego - przez
rok nie mogła znaleźć zatrudnienia. Ministerstwo skierowało ją do pracy w
Wyższej Szkole Pedagogicznej w Kielcach. Równolegle, w kolejnych latach,
dojeżdżała z Warszawy na wykłady do filii Uniwersytetu Warszawskiego w
Białymstoku. Restrykcje spowodowane były faktem, że zajmowała się filozofią
prawa, zlikwidowaną administracyjnie w uczelniach państwowych w 1950,
nawiązywała do filozofii Kanta i habilitowała się na KUL-u. Profesorem
nadzwyczajnym została w 1988, zwyczajnym - w 1993. Od 1992 zaczęła ponownie
pracować na Uniwersytecie Warszawskim. W tym samym roku utworzyła, jako
pracownik zatrudniony na pół etatu, Zakład Filozofii Polityki w Instytucie
Studiów Politycznych PAN. Kierowała nim do 1994. Przez półtora roku wykładała
filozofię na uniwersytecie we Wiedniu. W latach 1994-97 była sędzią Trybunału
Stanu RP. Obecnie kieruje Katedrą Filozofii Prawa i Nauki o Państwie na
Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Opublikowała
kilkadziesiąt książek i kilkaset artykułów. Jest wiceprzewodniczącą
Stowarzyszenia Kultury Europejskiej (SEC). Należy m.in. do Związku Literatów
Polskich i Polskiego Towarzystwa Filozoficznego. Jest członkinią Związku
Nauczycielstwa Polskiego. Należy do Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Przewodniczy
Komisji Etyki tej partii. Mąż Jan Stępień jest pisarzem, rysownikiem i
rzeźbiarzem. Członek Komisji Kultury i Środków Przekazu (o Komisji). W 1999
roku otrzymała Tęczowy Laur za działalność na rzecz tolerancji i otwartości
społeczeństwa.

A gdzie Marysi dzieci??? :)))



Temat: ile z Waszych dzieci to "wpadki"
Cóż, każdy robi, jak uważa
Gość portalu: małgosia napisał(a):

> a ja mam jednego dzidziusia, zaplanowanego. Bez gumek, pigułek i innych
cudów.
> Znam po prostu swoją fizjologię i nie straszne mi nawet wyjazdy, zmiany
> klimatu , czy stres. Obserwuję i wiem.

Podziękuj naturze, jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę.

Oprócz etyki, szkoda byłoby mi forsy na w/w akcesoria

Kwestia priorytetów. Kogoś nie stać na antykoncepcję, a będzie go na wychowanie
dziecka "z wpadki"?

i nie chciałabym sobie nimi psuć zdrowia i przyjemności
> współzycia.

????? Czegoś tu nie rozumiem.
Jakim cudem prezerwatywa np. może "psuć zdrowie"??!!!
Oprócz osób uczulonych na lateks? Niewygodna? Jeżeli ktoś dla wygody ryzykuje
niechcianą ciążę, to kiepsko świadczy o jego odpowiedzialności.

Co do przyjemności, to rzeczywiście, jak wiadomo, najprzyjemniejsza jest
szklanka wody ... zamiast - natura jakoś tak to wymyśliła, że kobieta ma
największą ochotę i wydziela najbardziej przyciągające mężczyznę feromony
właśnie wtedy, kiedy jest największa szansa zapłodnienia.

A już naj naj najprzyjemniejsze to są te chwile, kiedy czeka się z drżeniem na
opóźniający się okres - wrogowi życzyć.

Nie żyję ze sprzedaży pigułek i nie mam zamiaru tu sie nimi bezgranicznie
zachwycać, zdaję sobie sprawę, że wielu kobietom mogą zaszkodzić, ale wiele
toleruje je bardzo dobrze i jak na razie to metoda najpewniejsza, więc coś za
coś.

W każdym razie metod idealnych dla każdego nie ma, ale można sobie coś dobrać.
Jeżeli ktoś chce ryzykować z tzw. metodami naturalnymi - cóż powinien brać pod
uwagę spore ryzyko wpadki. One nie przypadkiem nazywają sie "metodami
PLANOWANIA RODZINY" - są bardzo przydatne, kiedy CHCE SIĘ mieć dziecko.
A prawdy objawione o tym, że "wystarczy znać swój organizm" to ja mogę o kant
potłuc - ja swój znam i wiem, jakie numery może mi wywinąć.

> Fiona, a jednak sie mylisz

Fiona jednak się nie myli.




Temat: Rozmowa z socjolog Marią Szyszkowską
Pomoc naukowa - gdybyście kiedyś o niej pisali
MARIA SZYSZKOWSKA (ur. 1937)
W 1961 ukończyła studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, a w 1962 - na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Akademii Teologii Katolickiej. Po obronie doktoratu na Wydziale Prawa UW w 1967, z przyczyn światopoglądowych musiała odejść z Uniwersytetu Warszawskiego. Pracowała na pół etatu jako adiunkt na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej ATK. Po habilitacji - uzyskanej w 1973 na Wydziale Filozoficznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego - przez rok nie mogła znaleźć zatrudnienia. Ministerstwo skierowało ją do pracy w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Kielcach. Równolegle, w kolejnych latach, dojeżdżała z Warszawy na wykłady do filii Uniwersytetu Warszawskiego w Białymstoku. Restrykcje spowodowane były faktem, że zajmowała się filozofią prawa, zlikwidowaną administracyjnie w uczelniach państwowych w 1950, nawiązywała do filozofii Kanta i habilitowała się na KUL-u. Profesorem nadzwyczajnym została w 1988, zwyczajnym - w 1993. Od 1992 zaczęła ponownie pracować na Uniwersytecie Warszawskim. W tym samym roku utworzyła, jako pracownik zatrudniony na pół etatu, Zakład Filozofii Polityki w Instytucie Studiów Politycznych PAN. Kierowała nim do 1994. Przez półtora roku wykładała filozofię na uniwersytecie we Wiedniu. W latach 1994-97 była sędzią Trybunału Stanu RP. Obecnie kieruje Katedrą Filozofii Prawa i Nauki o Państwie na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Opublikowała kilkadziesiąt książek i kilkaset artykułów. Jest wiceprzewodniczącą Stowarzyszenia Kultury Europejskiej (SEC). Należy m.in. do Związku Literatów Polskich i Polskiego Towarzystwa Filozoficznego. Jest członkinią Związku Nauczycielstwa Polskiego. Należy do Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Przewodniczy Komisji Etyki tej partii. Mąż Jan Stępień jest pisarzem, rysownikiem i rzeźbiarzem. Członek Komisji Kultury i Środków Przekazu (o Komisji). W 1999 roku otrzymała Tęczowy Laur za działalność na rzecz tolerancji i otwartości społeczeństwa.




Temat: Mam Talent -ta formuła programu to nieporozumienie
Spokojnie, ja smsów nie wysyłam.
Zresztą nie mam pretensji do TVNu czy innych wielkich medialnych firm, że doją
głupków z kasy za smsy. Ludzie są bezdennie głupi..., co w tym odkrywczego?
Pozostaje jednak kwestia minimum rzetelności mediów, a ponoć TVN ma się za to
"lepsze".

Tymczasem okazuje się, że robi w konia miliony telewidzów i jak widzę są poważne
wątpliwości czy program ten w ogóle odbywał się na żywo. Skoro smsy ludzi nie
miały wpływu na wynik, a wielu ludzi, zwłaszcza bliskich i przyjaciół wykonawców
w to uwierzyło, to TVN dopuścił się oszustwa. Zawarł z ludźmu kontrakt, z
którego się nie wywiązał.

I to jest bulwersujące. I jeżeli dzisiaj jako widzowie przechodzimy nad tym do
porządku dziennego to strach myśleć jakiego rodzaju kanty macherzy od TV mogą
wykombinować w przyszłości.

Zdaję sobie sprawę, że format programu jest taki a nie inny, ale czy znaczy, że
nie można go modyfikować? To kwestia dobrych chęci i sprawnych negocjacji. "Mam
Talent" staje się kolejnym "Idolem" z akrobatami i tancerzami w tle. Nie tylko
dla mnie staje się to nudne. Mogę tylko mieć nadzieję, że spora grupa
zniesmaczonych widzów zbojkotuje kolejne półfinały, które tak poza wszystkim
zapowiadają się wyjątkowo nieemocjonująco. Facet brzęczący na listkach konta BIG
Baba wyjąca o jakiejś "Palomie".

A co do gospodarzy programu to taki Wojewódzki nigdy nie krył, ze jest
telewizyjną prostytutką, podobnie jak Prokop. Co w takim razie w tym
towarzystwie robi bezkompromisowa Chylińska, czy bogobojny Hołownia???

Wiem, wiem... kasa. Jakby mnie zaproponowali tyle kasy za jurorowanie to pewnie
też bym moje poczucie zasad etycznych nieco wykoślawił dla potrzeb programu i
chwały walterowej sakwy. Nie zarzekam się. Jak dotąd nikt mnie na takie pokusy
nie wodził, choc wolę dziś myśleć, że usłyszawszy taką propozycję okazałbym temu
kto mi ją składa sterczący dumnie środkowy palec - symbol niezłomności
charakteru i ducha :D.

Tyle co mogę z tym zrobić to nigdy nie wysyłać smsów z okazji głosowań. (ostatni
raz to robiłem dawno, dawno temu gdy istniał program pt.:"Decyzja należy do
Ciebie"). Przynajmniej wtedy miałem poczucie, że mój głos ma jakąkolwiek wagę.

Moge tylko współczuć ludziom, którzy osobiście angażowali się w zwycięstwo
chcłopaków od drinków czy "operatora sześcianu" powysyłali po kilkanaście czy
dziesiąt smsmów, dali się orżnąć Walterowi na kilkadziesiąt, a może i kilkaset
złotych.

Powie ktoś cynicznie, że nie ma co płakać, bo nawet Ci co odpadli zyskali
darmową reklamę, a TVN musi jakoś uskładać mamonę na tę 100000 eurasów nagrody.
Można i tak tyle, że smutna to konstatacja.



Temat: Do karioke_1
Do karioke_1

Witaj,
dopiero teraz weszłam do tej skrzynki mojej w GW - jestem znów w szpitalu -
tym razem na elitarnym, 10-cio osobowym oddziale. Nie wierzę, by mi to cos
dało, ale lepiej mi tam, niż w tzw. domu, który jest tylko lokalem
mieszkalnym teraz. /na tym oddziale są przepustki, a na weekend mogę także na
noc wracać do mieszkania no i jestem tam z własnej woli, a nie przymuszona
ustawą psychiatryczną o zagrożeniu dla samej siebie, a dodatkoo - nie jest
nudno, bo to jedyny oddział w mej karierze, gdzie jest prawdziwa terapia,
choć mnie ona nie pomaga i szans nie ma, by pomogła, to widzę, jak dobrze
działa na niektórych.../
Tabletek, jak teraz się okazuje, wzięłam ok. 300. A przyjaciel nie znalazł
mnie rano, lecz chyba ok. 15-tej - jak wskazuje dokumentacja z oddziału
ratowniczego Szpitala Bielańskiego.
Tabletki były dobrane tak, jak kiedyś zrobił to mój brat cioteczny, który
wziął ich ok. 700 i...nic. Obudził się już po 2 dobach bez interwencji
lekarzy - zatem były dobrane tak, by jedna wspomagała działanie drugiej.
Moze, gdybym wypiła porządną dawkę alkoholu,  a ja tylko jedno piwo - badania
krwi potem pokazały zero promila alkoholu.
Zatem z autopsji już potwierdzam zdanie mego brata - tabletki mozna o kant
d... rozbić. Kilka razy zbierałam je, próbowałam...- nigdy nie sa pewniakiem,
a za to uszkodziły mi rózne organy wewnętrzne i są przyczyną wstępu do
cukrzycy czyli nietolerancji glukozy i koniecznosci stosowania diety
cukrzycowej.
Wiem juz, że brat mój miał rację co do tego, że tylko jeden sposób jest
naprawdę pewny. Trudno go jednak wprowadzić w życie, tj. śmierć.
Nie mogę powiedzieć Ci co, bo...nie. Chyba jakas moralność, etyka itd. mnie
jednak hamuje. Osobiście jestem wciąż zdesperowana - poszłam do szpitala, by,
z udzialem mniejszego cierpienia, przeczekac okres potrzebny do zdobycia
tego, co zapewni w koncu mój odlot w niebyt. Na razie obiecałam opiekującym
się mną specjalistom, terapeutom itd., iż w czasie pobytu w szpitalu nie będę
podejmoweac kroków w celu zdobycia narzędzia do samoeliminacji. I naprawdę -
tyle, z taką determinacją, przećwiczyłam już i skończyło się to tylko
okaleczeniami, chorobami etc., że nie polecam Tobie prób podobnych do moich.
Być może ja bym umarła, gdyby nie było tej interwencji pogotowia, bo jednak
mialam czas od 19-tej do 15-tej, powiedzmy, dnia następnego. Ś.P.
Beksińskiemu czy Wojaczkowi się wszak udało...
Tobie jednak życzę, by było dobrze i by Ci minęło. Wszystko. Żyj.
Sciskam
a.
/nie naruszyłas mojej intymności - naprawdę../



Temat: Filozofka w przedziale skinów
Tylko tytuł, treść mówi co innego,manipulacja Hejm
”Jej poglądom zasadniczo trudno odmówić słusznośc”
Ja też tak uważam i to nie jest żaden kant.

"Mnie fascynują związki homoseksualne, ponieważ oddanie się tej miłości przekracza to, co obserwuje się w typowych związkach różnopłciowych. (...) Tam miłość odgrywa większą i bardziej wzniosłą rolę aniżeli w relacjach heteroseksualnych"
Nie mogę tego potwierdzić, kochałem kobietę którą mi zabrał zły Bóg.

"Nie wiem, dlaczego ten, kto z jakichś powodów postanawia nie żyć, ma się np. rzucać pod pociąg, zamiast zakończyć życie w określonym miejscu i dniu, w komfortowych warunkach i bezboleśnie".
Też tak uważam.

O mężu: "Czasem go biję, kiedy mnie złości".
To bicie to pewnie ideologiczne jak naszego Kościoła.

O Jerzym Urbanie: "W tak trudnych czasach jak obecne (...) istotne znaczenie mógłby spełnić rzecznik rządu o wyrazistej indywidualności i ponadprzeciętnej inteligencji. Ale gdzie znaleźć sobowtóra Jerzego Urbana?".
I tu się zgadzam z panią profesor w 100 %
Urban jest kontrowersyjny ale inteligentny.

"Wydaje mi się, że ksiądz Arkadiusz Nowak może mieć bardzo poważne kłopoty natury światopoglądowej. Stosowanie zalecanych środków profilaktycznych ze względu na AIDS, przede wszystkim prezerwatyw, jest sprzeczne z opinią Episkopatu"
Watykan uważa że stosowanie prezerwatyw jest grzechem.
W związku z tym Katolicyzm jest cywilizacją śmierci.

”Ja po prostu jestem za rozdziałem Kościoła od państwa. Uważam, że funkcji państwowych nie powinna pełnić osoba duchowna, wszystko jedno, jakiego wyznania” - wyjaśnia dzisiaj
Ja też tak uważam.

”Problem w tym, że w momencie gdy Szyszkowska wygłaszała swoje oświadczenie, ksiądz Nowak piastował funkcje doradcze przy ministrze od ośmiu lat, i wcześniej jej to nie przeszkadzało. Przyjmowała jego zaproszenia na co-roczną międzynarodową konferencję organizowaną przez nadzorowane przez niego Krajowe Centrum ds. AIDS, raz nawet wygłosiła wykład inauguracyjny. Była z mężem gościem na bankiecie po konferencji.”
To nie jest problem, ale świadczy o jej doraźnych działaniach na rzecz własnej popularności.

Filozofka w przedziale skinów
Tytuł jest typową manipulacją dziennikarską.
Ma pani rację, że dziennikarze to ludzie bez etyki, niezależnie z jakiej szkoły pochodzą.
Czy ten wywiad miał akredytację.
Jest to zbitek pewnych tekstów wybranych przez autora, aby wytworzyć w odbiorcy pozory autentyczności , wiarygodności i pozoru wywiadu.
Amen




Temat: Jak Chętkowski chytrusów wychowuje
Tak jak być powinno

Jeżeli komentatorowi brak tęsknoty przed światem sprawiedliwym ( według kogo? Rousseou, Kanta, czy może raczej Rawlsa), to nie rozumiem w imię czego krytykuje Pana Dariusza. Odpowiedzią na chytrość ucznia nie musi być chytrość, aczkolwiek może. To raz,. W rzeczywistości odpowiedzią na chytrość ucznia może być szczodrość, ale nie musi. To dwa. Trzy. Ludzie to nie przedmioty? A ja chciałbym być traktowany czasem jak powiedzmy ulubiona płyta konesera muzyki niż bezdomny. Szkopuł w tym, że Pan Dariusz daje przykład być może dla Komentatora, zbyt trudny. Parafrazując - "stosujmy zasadę oko za oko, a cały świat będzie ślepy" tak tak, myśl Gandhiego porwała moje serce już dawno. Trza jednak wiedzieć, że Gandhi dosyć konsekwentnie postępował, aby było tak jak chce i jakoś ta niesprawiedliwa rzeczywistość dostosowywała się do niego. (na zasadzie: spójrz jak cierpię widzisz zrób coś bo się zagłodzę, boli, boli.) I pewnie i tego jednego z najwybitnieszych etyków dwudziestego wieku można by spłycić. Jeżeli mamy sucho przestrzegać prawa i trzymać się jedynie obowiązków pod przymusem i zabraknie w nas dobrej woli to Pan Dariusz tak czy siak ma racje, jego postępowanie tak czy siak (zdaje się) jest zgodne z ustawą tyczącą się czasu pracy nauczyciela w Karcie Nauczyciela.
Przypuszczam, ze Pan Dariusz nie działał z pałającej rządzy zemsty na Bogu ducha winnych studentach co celem jego jest dydaktyka właśnie. Pan Dariusz postępuje tak jak chce tak jak może i tak jak jest w jego opinii słusznie. Czy w opinii chytrusów, słuszne jest nie dawanie datków na cele charytatywne, czy to przysłuży im się jako wspólnocie ludzkiej? Nawet jeżeli nie chcą, to niech odnajdą w sobie swój moralny obowiązek i zaczną postępować tak jak powinno się , a nie tylko tak jak można.




Temat: Sejm rozszerzył dostęp do zawodów prawniczych
Uczucia mam mieszane. Generalnie byłem zwolennikiem projektu rządowego, bo jest
sensowniejszy dla Klientów, zapewnia usługę na lepszym poziomie i wbrew pozorom
nie ma istotnego znaczenia dla ceny tej usługi. Doświadczenia aplikacji
sądowych wskazują, że niezależnie od państwowego charakteru egzaminów na nie
tzw. materiał wzbogacony genetycznie (czytaj: dzieci sędziowskie) jest w
zdecydowanie uprzywilejowanej sytuacji. Kto wątpi, niech spyta dowolnego
aplikanta sądowego.
Natomiast projekt przedwyborczy opozycji jest lepszy dla dużych Kancelarii.
Przede wszystkim nie trzeba juz zatrudniać pracowników na umowy o pracę, skoro
prawnicy po studiach mogą zakładać biura prawne, to nie ma problemu z tzw.
samozatrudnieniem. Niech zakładają własne firmy i pracują na umowach zlecenia.
Duże Kancelarie zaoszczędzą na ubezpieczeniu społecznym i podatkach. W takiej
sytuacji koszt pracownika też zmaleje.
Natomiast Klientom takich biur porad prawnych i domorosłych adwokatów
współczuję. Sądzę też, że ilość procesów karnych przeciwko prawnikom wzrośnie
drastycznie. Brak kwalifikacji będą nadrabiać kantem, chamstwem i łajdactwem
(niestety jest to stała cecha prawników w USA znana z setek dowcipów na ich
temat)
Wreszcie jest też droga do zawodu Sędziego, prokuratora czy notariusza bez
odbywania aplikacji, przecież po paru latach bycia adwokatem (niewyszkolonym)
można się przenieść i do Sądu i do Prokuratury. (szkoda, że chirurgiem tak nie
mozna zostać ;-))
Problem byłby to mały, gdyby tylko studia przygotowywały do zawodu, a tymczasem
absolwenci, którzy przychodzą na aplikacje są kompletnie nieprzygotowani do
praktyki. Dotychczasowy model zakładał teorie na studiach (i tylko teorii one
uczą) oraz praktyczną naukę zawodu na różnych aplikacjach.
Reasumując:
1) Wątpię aby przekazanie naboru na aplikacje w ręce państwa coś istotnego
zmieniło w otwarciu zawodów prawniczych,
2) poziom jakości usług oraz etyki prawników zdecydowanie się pogorszy, a cena
nie spadnie
3) największą korzyść z tego odniosą duże kancelarie zmniejszając koszty i
zwiększając materialną odpowiedzialność i zależność zatrudnionych przez siebie
prawników.
Jakkolwiek żal trochę samorządowego charakteru aplikacji, to jednak najbardziej
szkoda początku jej zaniku.

Pozdrawiam forumowiczów




Temat: Żądam przywrócenia dolnej stopki!
Bo ja wiem czy to w ogóle o wolnosc slowa chodzi? Heh, chyba jest gorzej... o
równanie do średniej. Jesli zniwelujesz nietypowości, "kanty" odbiegające
od "normy", czyli społecznej sredniej, to ze stosunkowo jednolitą masą i jej
zapotrzebowaniami sobie poradzisz bez myślenia, czym się różni wolność słowa od
wolności na przykład bicia po gębie. Jeśli wiec społeczną 'normą' jest bicie po
gębie, to trouble makers to są ci, którzy mowia ze wolność słowa polega na
czymś innym. Albo jeszcze inaczej, akcent w ogole nie pada na problem wolnosci
slowa lub jej braku, tylko na zmaksymalizowaniu wlasnego spokoju poprzez
ujednolicenie klienteli. To tak troche jak Kwasniewscy z ich disco polo:
wyrównanie do średniej krajowej i wariant watek Jabbera dla swojakow. A cena
jest taka, jak widac po rozmaitych kwitnących komisjach sledczych. Oraz taka,
że pozbywając się tego co nietypowe, popada sie w stagnacje. Mysle ze Agora w
ogole wkroczyla na droge 'corporate culture', mundurkow, regulaminow i
ujednolicania, i to widac takze na portalu. Blog Maas i watek Jabbera, nie
ublizając nikomu, czyli portal o nas samych, dla nas samych, hihi;) A doktora
udalo im się skutecznie przepedzic... Tyle ze rynkowe otoczenie korporacyjnej
Agory jest inne niz otoczenie korporacji w USA. Tu jest bardzo niestabilnie,
brakuje klasy sredniej, elit nie ma, bo je wymordowal najpierw Hitler, potem
Stalin, i trzeba jeszcze przynajmniej 1 pokolenia w warunkach demokracji, zeby
sie elity w ogole odbudowaly biologicznie. Rownanie do sredniej to jest w
polskim przypadku rownanie do poziomu jaki widac w wiadomosciach TV, albo do
tego gościa, czy raczej gości z taką etyką, ktora pozwala na twierdzenie, że
homoseksualiści nie naleza do gatunku ludzkiego. Jednak korporacje zachodnie
nie do takiej sredniej wyrownuja... W tym sensie brakuje mi Adasia, z ktorego
jednak jest niezly kanarek.



Temat: Galba,#,Luka,nurni,siedem - jest sprawa...
Gość portalu: Janusz napisał(a):

> Jeśli budujesz nowy dom to chcesz aby za zamieszkanie w nim ktoś Ci zapłacił,
> czy też budujesz majac przekonanie, że bedzie Ci w nim wygodniej?

Mój drogi, jeszcze rok temu eurotomani Twojego pokroju opowiadali, ile to kasy
dostaniey za friko. Teraz okazuje się, że nie tylko nie dostaniemy, ale jeszcze
będziemy musieli dopłacić. Widzisz tu pewną niezborność czy nie?

> Stanowią jednak argument dla Ciebie.

Nie stanowią. Nie jestem wierzący, więc zdanie JPII jest dla mnie równie
decydujące jak głównego rabina Polski.
Zacytuj, proszę, jakąś moją wypowiedź, która by potwierdzała tę insynuację.

> Nawet ja - będąc ateistą nie pozwoliłbym sobie na tak ostre
> sformułowania.

Co dowodzi, że zdanie czarnych nie jest dla mnie ważniejsze niż p.
Wołoszańskiego.

> Nie wiem czy pamietasz dawne już przecież dyskusje. Nigdy nie
> kwewstionowałem dorobku Kościoła w sferze kultury, rozwoju cywilizacji. Nigdy
> nie podważałem uniwersalności dekalogu.

Przepraszam, a co to ma do rzeczy? Dekalog to nie bieżąca polityka.

> Dekalog raczej nie ma tu zastosowania.

Zatem wierzący nie mają obowiązku JPII słuchać w tym względzie!

> Pisałem jednak o papieżu jako
> autorytecie moralnym. Sam przecież jesteś zwolennikiem Kościoła strażnika
> moralności. Wątek miał wyjaśnić jak ludzie wierzący i zwolennicy kościoła
> poradzą sobie z wypowiedzią papieża w poruszanej tu kwestii a Ty stawiasz
teze,
> ze ponieważ jestem niewierzący to nie powinno mnie to obchodzić. Zdaje sobie
> sprawę z rozterki duchowej jaką przeżywasz.

Nadal nic nie rozumiesz. Tu nie ma problemu. Kościół nie raz i dwa podejmował
durne decyzje - i to jedna z nich. Natomiast w kwestii moralności wyłożyłem Ci
stanowisko powyżej - TAK dla Mumii to nie imperatyw etyczny, który
obowiązywałby wiernych.

> Polityka jest niemoralna. W innym watku w rozmowie z Bykkiem wyraziłem
podobną
> opinię, że SLD postepuje politycznie. Nie jestem jednak przekonany o tym
> puszczaniu kantem. Wojna z Kościołem pozbawiłaby SLD wyborców - katolików.

A na cholerę im wyborcy-katolicy po Anszlusie? Głupi Murzyn zrobił swoje, głupi
Murzyn może pójść precz.

> Piszesz o naiwności Kościoła? - Sadze, że można o KK pisać różnie, jednak z
> pewnością nie, że jest naiwny. Historia dowiodła, że raczej dalekowzroczny.

Raczej wieczny. Kiedyś ostrożny, konserwatywny, tradycyjny. Teraz - postępowy,
przepraszający, podmywany przez skandale.

> Przyjmiesz pozdrowienia?

Oczywiście. I nawzajem, Januszu Szczeciński.



Temat: Kodeks moralny ateistów
Konieczne dodatkowe wyjaśnienie - podmiot
Najpierw podam przykłady podmiotu:

Podmiot poznawczy to byt poznający - przeciwieństwo obiektu poznawanego.
Podmiot etyczny to byt, który określa, co jest dla niego dobre a co złe.
Podmiot estetyczny to byt, który określa, co jest piękne.
Podmiot artystyczny to twórca dzieła sztuki.
Podmiot przestępstwa to winny.
Podmiot komunikacji to byt posługujący się obiektami: informacją i jej nośnikiem
Podmiot gospodarczy to uczestnik gry na rynku lub strona transakcji
Podmiot prawa to byt, który korzysta z wolności lub przywileju.
Podmiot obowiązku (zobowiązania) to byt, który pełni funkcję lub powinność.

Ogólnie rzecz biorąc "podmiot" jest pojęciem pierwotnym. Już Kant dowodził, że
dualizm "przedmiot/podmiot" jest jedną z kategorii, a więc jest atrybutem
koniecznym wszelkiego myślenia. Podmiotowość jest czymś, co odróżnia człowieka
od zwierząt, osobę o bytu nieosobowego, uczestnika od mechanizmu, sprawcę od
narzędzia, twórcę od materiału...

Z powyższych przykładów widać, że niektóre podmioty są naturalne, a inne
arbitralne. Arbitralne są podmioty prawa i podmioty obowiązku. Oznacza to, że
tylko podmiot naturalny może stać się podmiotem prawa lub obowiązku.

Każdy, kto wie z grubsza, jak rozwija się płód może łatwo określić, kiedy
staje się on podmiotem naturalnym. Podmiotem poznawczym staje się z chwilą, gdy
jego dotknięcia, naciski, kopnięcia itp. przestają być bezsensownym miotaniem
się, a zaczynają być odbierane przez matkę jako intencjonalne. Podmiotem
etycznym płód staje się, kiedy zaczyna reagować na bodźce w sposób
zróżnicowany: unik lub protest jako wyraźne przeciwieństwo zbliżenia lub
aprobaty. Podmiotem komunikacji płód staje się np. wtedy, gdy ojciec odkryje
możliwość zabawy z dzieckiem przez ścianę brzucha matki.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie ustanowić takie prawo, które nadawałoby
podmiotowość prawną lub obowiązku jakiemuś obiektowi: przedmiotowi lub
zwierzęciu. Jednak prawo takie nie może być prawem karnym, gdyż podmiotem
przestępstwa i pokrzywdzonym mogą być tylko podmioty naturalne.

Raz osiągnięta podmiotowość pozostaje nią na zawsze, nawet po śmierci podmiotu.
Dlatego wszelkie szczątki zmarłych, pamiątki po nich i ich ostatnia wola mają
szczególną wartość - odbieraną jako rodzaj świętości. Jest to podstawowe źródło
złudzenia nieśmiertelności duszy - w rzeczywistości zaś każdy byt, który był
podmiotem, zawsze już będzie traktowany jako podmiot - jest to konieczna,
immanentna cecha podmiotu jako pojęcia pierwotnego dla wszelkiego myślenia.




Temat: Gość Forum: jak finansować polskie filmy
gosc.forum napisał:
> Niby się zgadzam ze wszystkim, poza wnioskami:) Z tego że coś jest źle ułożone,
> nie wynika, że nie należy porządkować czegoś innego.
Jest pan ofiarą Wielkiego Brata Orwella, nie ma pan odporności na nowomowę. Nie
przeszkadzają panu oczywiste kłamstwa, na miarę Urbana, podawane prosto w oczy.
Nie ma czegoś takiego, jak ryba drugiej świeżości albo obowiązkowe składki.
Jeżeli pieniądze na ubezpieczenie społeczne _muszę_ odporowadzać (i to do jednej
firmy), to nie jest ubezpieczenie, tylko podatek. Mogę nie płącić składek na
Komitet Rodzicielski. Jeśli muszę płacić składki na Komitet Reżyserów i Reszty
Obiboków, to to jest PODATEK, a nie składka. Wszystkie podatki MUSZĄ przechodzić
przez Skarb Państwa i być uwzględniane przez rząd w planach na przyszły rok.
Fundusze wymuszane na przedsiębiorcy przez państwo, które nie trafiają do skarbu
Państwa to wyrzucone w błoto pieniądze. Społeczne pieniądze muszą być rozliczane
zgodnie z prawem: przetargi, BIP-y, kontrole i odpowiedzialność. Tylko tak.

> Proszę zrozumieć - te opłaty na Instytut są jak akcyza na tytoń przeznaczana
Albo akcyza na paliwo przeznaczana na drogi? ;-) Filmowcy już teraz dostają
pieniądze, w ilościach zależnych od możliwości państwa. I tak powinno zostać.

> na leczenie pacjenta. Bez kultury telewizja to opium dla ludu.
To cytat z jakiegoś filozofa? Platona, Pawła, Tomasza albo Kanta? Co dobrego
ufundował ten filozof, albo jego przyjaciele/zwolennicy? Misję dla trędowatych,
czy Gułag? Jak człowiek ma własne sumienie, tak i lud/naród powinien mieć
sumienie (etyków, ekonomistów, polityków itp.). Ważne, żeby to sumienie było
sprawne: by nazwało kradzież kradzieżą, podatek podatkiem a oszusta oszustem.
Naród wybierający kłamców na swoich przedstawicieli nie zasługuje na nic
lepszego, niż nas spotyka: bezrobocie, wyprzedaż wspólnego majątku, upokorzenia
wśród narodów...
Ja znam trochę inne powiedzenie: "Im mniej rozumu ma książę, tym okrutniejszym
jest zdziercą; lecz kto nienawidzi wymuszonych datków, długo żyć będzie"
Przyp28,16.



Temat: egzystencjalizm
> Pamiętasz jak Kant bronił metafizyki ?
> Znaczy poznania apriorycznego , bo całej symbolicznej jej zawartości obronić
> z
> przyczyn empirii się nie da .
> Wskazał on , że ma to poznanie swoje odbicie w racjonalnej rzeczywistości "nie
> potrzebujemy się pytać, czy jest ono możliwe (bo jest rzeczywiste)"

Jest tak, a powinno być tak - sąd asertoryczny kontra logika (łiii) sądu
apodyktycznego... filozofia transcendentalna i ten fakt, że w efekcie przerzucił
się na etykę bardzo wiele mi mówi o jego "teoretycznym sumieniu".

> Nie jest sprawiedliwy , jest za to sprawiedliwością niezdeterminowany .
> Wolność istnieje tylko przy założeniu , że jest Coś , co mogłoby tą
> sprawiedliwością zdeterminować ..

To Coś, to nic innego jak intelekt, intelekt + jako taka samoświadomość
człowieka, który żyje pośród innych, mniej lub bardziej mu podobnych
osobników... bo niektórzy odmawiają np. sprawiedliwego wejrzenia, wczucia się w
życie owadów, gadów itp.

P.s. mam wrażenie, że masz jakąś ideę, może idejkę, jakiś koncept, coś o czym
jesteś wewnętrznie przeświadczony... jeśli tak, to wyłóż to wreszcie czarno na
białym, abym wreszcie się dowiedział, jak Cię czytać. Napisałeś:

> Fakt , że pojedynczości empirycznie wykazać się nie da , nie musi oznaczać ist
> nienia jej tylko jako abstrakcji . Ona zawsze będzie się wymykać empirii z sam
> ego założenia .

I ja mam przez to rozumieć, że jedność może istnieć bez wielości, i że nie
będzie to abstrakcją? Proszę wykaż, że to co napisałeś, nie jest nonsensem, bo
chcąc być w zgodzie z moją logiką, ja muszę widzieć w tym sprzeczność.




Temat: Uczeni, zostańcie w Polsce!
mandrake33 napisała:

> Warto wyjechać na trochę, potem wrócić. Ktoś musi wyciagnąć Polske z bagna
> nędzy, w które wepchneli ją politycy. Naukowcy nie mogą się zajmować tylko
> nauką, bo nauka jest częścią życia społecznego. Oddaliśmy Polskę "zawodowym"
> politykom i oni zamienili ja w cmentarz. Einsteion, Pauling, M. Curie i wielu
> innych najwybitniejszych uczonych bylo aktywistami społecznymi i w dodatku
> socjalistami, bo wybitny intelekt zawsze jest autentycznie lewicowy (co nie
> znaczy zwiazany z SLD!), chyba ze jest chory.

- politycy to sa akurat tylko tacy jaka jest inteligencja,

tak, problem tkwi w tym, ze to jaka jest Polska zalezy wlasnie od tego
jakich ma uczonych i myslicieli, to wlasnie inteligencja nadaje sposob
myslenia, etyke, moralnosc spoleczenstwu, a nie odrotnie - a, ze Polska ma ta
yntelygencje conajmniej od 100 lat bardzo kiepska, skutki widzimy wszedzie - w
polityce i na ulicy,

niektorzy mowia, ze rzady totalitarne Hitlera i Stalina wytrzebily polska
inteligencje ale nie mowi sie kto te rzady kolektywistycznego totalitaryzmu
wypromowal?

toz to wlasnie lewicowa inteligencja, swiatowa, bogata i wyksztalcona promowala
ideologie wladzy kolektywu nad jednostka i poswiecenia jednostki dla ogolu
(Kant, Marx, Lenin, Engels, Dmowski),

Hitler, Stalin, Pol-Pot (wyksztalcony na Sorbonie) tylko realizowali w praktyce
to co intelektualisci calej Europy (XIX i XXw) nauczali na uniwersytetach,
artysci wystawiali w teatrach, a ksieza w kosciolach,

a wszystko to dzialo sie (i dalej dzieje) w czasie gdy USA nie miala/nie ma (na
szczescie) tak wyksztalconych 'yntelektualystow' i swiadomosc ulicy
ksztaltowana byla i jest przez ludzi typu Rockeffeler, Ford czy Gates - i
dlatego zamiast obozow zaglady mamy tu Empire State Building, autostrady i
komputery, a w TV przez caly rok nie zobaczysz ani jednego ksiedza czy innego
socjalisty.




Temat: O co chodzi PZPN?
O co chodzi PZPN?
Jak słowo daje, nie mam pojęcia, ale nie przypuszczam, żeby składając
zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w prokuraturze, Polski
Związek Piłki Nożnej popełniał zwykłe bałwaństwo. Po prostu tego rodzaju
decyzje są zwykle wynikiem bardzo dokładnych kalkulacji. Weźmy na ten
przykład Komisję Etyki: jak zrobić tak, żeby była głośna, ale nikt jej nie
praktował serio? To proste: postawmy na jej czele Jana Tomaszewskiego. On
jest, pardon le mot, medialny (dopóki u boku Niny Terientiew nie zastąpił go
inny duży grubas - Rudi Schubert - Jan w ogóle nie wychodził ze studia II
programu TVP, a teraz mamy wysyp piosenek biesiadnych). Dużo gada. A
jednocześnie jego nie da się traktować serio i - co najważniejsze - sam nie
zrezygnuje, bo nie widzi własnej śmieszności i idzie zawsze do końca w
zaparte.
Teraz PZPN jest w pozycji zagrożonej, bo prokuratura rzeczywiście dobrała mu
się do d... Jak tak dalej pójdzie, wyjdą na jaw wybitnie niewygodne rzeczy.
Współpraca, jaką zaproponowała Komisją Estetyki została przez prokuraturę
wyśmiana. W związku z tym, najpierw p. Kolator poinformował prokuraturę o
kantach Arki (piekąc dwie pieczenie przy jednym ogniu, bo jednocześnie
wspiera Bońka, którego Widzew może awansować do ekstraklasy), a teraz PZPN
poinformował o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez - no właśnie przez
kogo? Wisłę? Sędziego Werdera? Sprawa jest o tyle oczywista, że jak to
pokazały następne występy Wisły w Pucharze, nikt w Krakowie nie wyłożyłby
nawet centa, żeby ułatwić sobie zdobycie PP, bo im na tym trofeum zwyczajnie
nie zależało. Dziunia oczywiście przekręcił Pogoń, ale raczej z powodu
sympatii, jaką żywi do Leszka Saksa, a nie za kasę, bo tej kasy nikt by mu
nie dał. No i teraz, nie odsuwając Werdera od sędziowania, nie wyrzucając na
zbitą mordę obserwatora, który nie dał Werderowi noty dyskwalifikującej za
beznadziejny występ, nie degradując Wisły do drugiej ligi, PZPN zgłasza do
prokuratury zawiadomieniu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Zwracam
uwagę, że nieuczciwe, stronnicze sędziowanie nie jest przestępstwem, jeśli
nie wynika z przekupstwa, na które w tej sytuacji nie ma cienia dowodu. Po co
PZPN wykonał taki zwód uszami? Otóz moim zdaniem, PZPN chce wpuścić
prokuraturę w maliny. Chce doprowadzić do sytuacji, w której każdy mecz z
niepodyktowanym ewidentnym karnym będzie przedmiotem studiów prokuratury, co
zabierze jej cenny czas i ogólnie zniechęci ją do zajmowania się piłką.
Myślę, że PZPN nie ma szans na skuteczne działąnie w tej kwestii, ale tonący,
jak mówią, brzydko się chwyta.



Temat: Kodeks moralny ateistów
Powinienem chyba wyjaśnić pojęcie „podmiotu”
Najpierw podam przykłady podmiotu:

Podmiot poznawczy to byt poznający - przeciwieństwo obiektu poznawanego.
Podmiot etyczny to byt, który określa, co jest dla niego dobre a co złe.
Podmiot estetyczny to byt, który określa, co jest piękne.
Podmiot artystyczny to twórca dzieła sztuki.
Podmiot prawa to byt, który korzysta z wolności lub przywileju.
Podmiot obowiązku (zobowiązania) to byt, który pełni funkcję lub powinność.
Podmiot przestępstwa to winny.
Podmiot komunikacji to byt posługujący się obiektami: informacją i jej nośnikiem

Ogólnie rzecz biorąc "podmiot" jest pojęciem pierwotnym. Już Kant dowodził, że
dualizm "przedmiot/podmiot" jest jedną z kategorii, a więc jest atrybutem
koniecznym wszelkiego myślenia. Podmiotowość jest czymś, co odróżnia człowieka
od zwierząt - w ogólności odróżnia osobę o bytu nieosobowego.

Z powyższych przykładów widać, że niektóre podmioty są naturalne, a inne
arbitralne. Arbitralne są podmioty prawa i podmioty obowiązku. Oznacza to, że
tylko podmiot naturalny może stać się podmiotem prawa lub obowiązku.

Każdy, kto wiem z grubsza, jak rozwija się płód może łatwo określić, kiedy
staje się on podmiotem naturalnym. Podmiotem poznawczym staje się z chwilą, gdy
jego dotknięcia, naciski, kopnięcia itp. przestają być bezsensownym miotaniem
się, a zaczynają być odbierane przez matkę jako intencjonalne. Podmiotem
etycznym płód staje się, kiedy zaczyna reagować na bodźce w sposób
zróżnicowany: unik lub protest jako wyraźne przeciwieństwo zbliżenia lub
aprobaty. Podmiotem komunikacji płód staje się np. wtedy, gdy ojciec odkryje
możliwość zabawy z dzieckiem przez ścianę brzucha.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie ustanowić takie prawo, które nadawałoby
podmiotowość prawną lub obowiązku jakiemuś obiektowi: przedmiotowi lub
zwierzęciu. Jednak prawo takie nie może być prawem karnym, gdyż podmiotem
przestępstwa może być tylko podmiot naturalny.




Temat: Maria Szyszkowska kandydatem do Nobla !
Co co co? Jak najbardziej ma prawo do tego tytulu!!!!!!!!!!!!!

W 1961 ukończyła studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, a w 1962 -
na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Akademii Teologii Katolickiej. Po
obronie doktoratu na Wydziale Prawa UW w 1967, z przyczyn światopoglądowych
musiała odejść z Uniwersytetu Warszawskiego. Pracowała na pół etatu jako
adiunkt na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej ATK. Po habilitacji - uzyskanej
w 1973 na Wydziale Filozoficznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego - przez
rok nie mogła znaleźć zatrudnienia. Ministerstwo skierowało ją do pracy w
Wyższej Szkole Pedagogicznej w Kielcach. Równolegle, w kolejnych latach,
dojeżdżała z Warszawy na wykłady do filii Uniwersytetu Warszawskiego w
Białymstoku. Restrykcje spowodowane były faktem, że zajmowała się filozofią
prawa, zlikwidowaną administracyjnie w uczelniach państwowych w 1950,
nawiązywała do filozofii Kanta i habilitowała się na KUL-u. Profesorem
nadzwyczajnym została w 1988, zwyczajnym - w 1993. Od 1992 zaczęła ponownie
pracować na Uniwersytecie Warszawskim. W tym samym roku utworzyła, jako
pracownik zatrudniony na pół etatu, Zakład Filozofii Polityki w Instytucie
Studiów Politycznych PAN. Kierowała nim do 1994. Przez półtora roku wykładała
filozofię na uniwersytecie we Wiedniu. W latach 1994-97 była sędzią Trybunału
Stanu RP. Obecnie kieruje Katedrą Filozofii Prawa i Nauki o Państwie na
Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Opublikowała
kilkadziesiąt książek i kilkaset artykułów. Jest wiceprzewodniczącą
Stowarzyszenia Kultury Europejskiej (SEC). Należy m.in. do Związku Literatów
Polskich i Polskiego Towarzystwa Filozoficznego. Jest członkinią Związku
Nauczycielstwa Polskiego. Należy do Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Przewodniczy
Komisji Etyki tej partii. Mąż Jan Stępień jest pisarzem, rysownikiem i
rzeźbiarzem. Członek Komisji Kultury i Środków Przekazu (o Komisji). W 1999
roku otrzymała Tęczowy Laur za działalność na rzecz tolerancji i otwartości




Temat: Kodeks moralny ateistów
Wyjaśnienie pojęcia "podmiot"
Najpierw podam przykłady podmiotu:

Podmiot poznawczy to byt poznający - przeciwieństwo obiektu poznawanego.
Podmiot etyczny to byt, który określa, co jest dla niego dobre a co złe.
Podmiot estetyczny to byt, który określa, co jest piękne.
Podmiot artystyczny to twórca dzieła sztuki.
Podmiot prawa to byt, który korzysta z wolności lub przywileju.
Podmiot obowiązku (zobowiązania) to byt, który pełni funkcję lub powinność.
Podmiot przestępstwa to winny.
Podmiot komunikacji to byt posługujący się obiektami: informacją i jej nośnikiem

Ogólnie rzecz biorąc "podmiot" jest pojęciem pierwotnym. Już Kant dowodził, że
dualizm "przedmiot/podmiot" jest jedną z kategorii, a więc jest atrybutem
koniecznym wszelkiego myślenia. Podmiotowość jest czymś, co odróżnia człowieka
od zwierząt - w ogólności odróżnia osobę o bytu nieosobowego.

Z powyższych przykładów widać, że niektóre podmioty są naturalne, a inne
arbitralne. Arbitralne są podmioty prawa i podmioty obowiązku. Oznacza to, że
tylko podmiot naturalny może stać się podmiotem prawa lub obowiązku.

Każdy, kto wiem z grubsza, jak rozwija się płód może łatwo określić, kiedy
staje się on podmiotem naturalnym. Podmiotem poznawczym staje się z chwilą, gdy
jego dotknięcia, naciski, kopnięcia itp. przestają być bezsensownym miotaniem
się, a zaczynają być odbierane przez matkę jako intencjonalne. Podmiotem
etycznym płód staje się, kiedy zaczyna reagować na bodźce w sposób
zróżnicowany: unik lub protest jako wyraźne przeciwieństwo zbliżenia lub
aprobaty. Podmiotem komunikacji płód staje się np. wtedy, gdy ojciec odkryje
możliwość zabawy z dzieckiem przez ścianę brzucha.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie ustanowić takie prawo, które nadawałoby
podmiotowość prawną lub obowiązku jakiemuś obiektowi: przedmiotowi lub
zwierzęciu. Jednak prawo takie nie może być prawem karnym, gdyż podmiotem
przestępstwa może być tylko podmiot naturalny.




Temat: Margot Käßman
Koheiju,

przyznasz, że u Ewangelików Augsburskich nie ma transsubstancjacji (czyli
całkowitej, że tak głupio napiszę, przemiany chleba w Ciało Chrystusa), ale mamy
tu do czynienia z konsubstancjają, czyli po słowach "przemiany" jest I CHLEB I
CIAŁO NASZEGO PANA! Konsekwencją tego jest wsypywanie w zakrystii komunikantów
używanych do kKmunii do woreczka z tymi nie-użytymi, by je wszystkie lub część
wsypać do pateny za tydzień lub jeszcze później w czasie następnego nabożeństwa
z Komunią.

Moim uchybieniem jest brak czasu (uwierz!), by szukać teraz ewangelickich
tekstów liturgicznych na potwierdzenie mojej tezy o "przemianie" w momencie
rozdawanie komunii/chleba (na dniach wysyłam projekt habilitacyjny do Sąsiadów i
zwyczajnie nie mam głowy). Obiecuję jednak wrócić do tematu, wybacz.

Nie mam pewności, czy jesteś Ewangelikiem (jeśli tak, szacunek!), ale czystą
naiwnością jest domaganie się PAPIERóW na poparcie moich i innych tez. Toż
papiery (por. Biblia!!!) powstają w oparciu o doświadczenie konkretnych
wierzących. Nie mamy więc tu do czynienia jedynie z - podkreślaną przez Ciebie -
ortodoksją, ale i z - wspomnianą przez mnie gdzie indziej - ortopraksją! I to w
jakim stopniu! Gdyby papiery decydowały o życiu wierzących to marni to i
ukąszeni przez autorytaryzm wierzący!!!

Na koniec uwaga na Ucho: pisanie, że Ewangelicy czy też Protestanci nie
koncentrowali się na etyce jest tezą... hm... nie-trafną. Toż to najświetniejsza
tradycja Braci Protestantów (na tym zbudowano USA). Dowody: KANT - tu okrzyk mój
litościwy, bo my, katolicy, nie mamy kogoś takiego. Poczytaj, wprawdzie Kalwina
ze śląskiego Hołdunowa, F. Schleiermachera, który w Mowach o religii co
tępi? Metafizykę i moralność, jako wyznaczniki religii!

Serdecznie Cię pozdrawiam,

Talisker



Temat: ofiary II wojny swiatowej
Liczba ofiar byla tak ogromna i dewastujaca ludzkosc, ze mnie juz dokladne
liczby ofiar az tak bardzo nie insteresowaly. Mowi sie generalnie, ze z powodu
samego komunizmu zginelo ponad 100 milionow ludzi na calym swiecie, wlaczajac w
to Azje, Kube i poludniowa Ameryke. Oczywiscie rowniez i Rosje. Narodowy
socjalizm (faszyzm), tez byl forma kolektywizmu, ktory mial podobne fundamenty
ideologiczne jak komunizm. Zawsze mnie interesowaly przyczyny globalnych
konfliktow. Przerzucilem troche ksiazek, gdzie przewaznie autorzy podawali
trywialne ich przyczyny. Jedyna ksiazka, ktora podaje filozoficzne przyczyny
pierwszej i drugiej wojny swiatowej to ksiazka doktora filozofii, profesora
Leonarda Peikoffa pt. The Ominous Parallels (Zlowieszcza Rownolegla). I nie
wiem czy jest juz przeklad tej ksiazki na jez. polski. Peikoff podkresla
waznosc idei, a zwlaszcza ich filozoficzne podwaliny i siega az do Platona, nie
oszczedza platonskich filozofii w czasie Okresu Sredniowiecza i wydawac sie
moglo, ze wogole jest zbyt krytyczny w stosunku do kosciola. Jednak niezwykle
ciekawie zatrzymuje sie przy Tomaszu z Akwinu, ktorego uwaza, za filozoficznego
bohatera, czlowieka, ktory wprowadzil do kultury europejskiej na nowo
Arystotelesa, i to wlasnie dzieki Tomaszowi i innym odwaznym owczesnym
myslicielom nastapilo Odrodzenie Mysli, nastepnie Oswiecenie i Rewolucja
Przemyslowa, ktora wciaz trwa. Ten postep rozwoju czlowieka szedl tak szybko,
ze najprawdopodobniej do dzisiaj po religiach nie byloby wielkiego sladu.
Pruski filozof Emanuel Kant, zdaniem Peikoffa, zdawal sobie z tego doskonale
sprawe, a ktory chcial uchronic religie od zaglady. To on wlasnie zauwazyl brak
epistemologicznego pancerza w Oswieceniu. Epistemologia jako nauka wtedy byla
nieznana. Nie zastanawiano sie wtedy w jaki sposob czlowiek zdobywa wiedze, jak
sie uczy.... Ten sceptyk zmyslow i rozumu, uderzyl w Oswiecenie z cala sila i
posial ziarno niepokoju. Wzmocniona przez niego platonska filozofia
nadrzednosci swiadomosci z moralnoscia i etyka calkowitych poswiecen, zatrula
arterie eurpejskie wlasnie tym altruistycznym wirusem, ktory doprowadzil do
pierwszej i drugiej wojny swiatowej. Jako rownolegla i inna filozofia, bo
arystotelowska i z zupelnie inna moralnoscia i etyka, twierdzi Peikoff, zostala
ugruntowana przez tworcow Ameryki, i zawarta w takim dokumencie jak Amerykanska
Konstytucja. Moralnosc i etyka tu prezentowana to Zdrowy Egoizm. Oskarza autor
niemieckiego filozofa Hegla, ktory jako jeden z niewielu wtedy zrozumial dobrze
Kanta i przetlumaczyl jego filozofie na jezyk filozofii politycznej z wizja
panstwa kompletnego Zamordyzmu. Peikoff nie zostawia rowniez i suchej nitki na
erupejskim Romantyzmie, ktorego bezposrednim projektantem byl rowniez Hegel,
ktory zaczerpnal natchnienie od Kanta. Wiernymi uczniami Hegla byli Nazisci,
Faszysci i Komunisci, a zwlaszcza Feliks Dzierzynski. Bliski im filozoficznie
byl Sigmund Freud. Dr. Peikoff bardzo mocno byl zwiazany intelektualnie z Ayn
Rand, tworczynia amerykanskiego ruchu filozoficznego Objektywizm, autorka dwoch
znanych w Polsce z dwoch powiesci fikcyjnych pt. Zrodlo., i Atlas Zbuntowany.



Temat: Liberalizm to pogarda dla człowieka (1)
Kolega ma racje ale dyskutuje tutaj z ludzmi bez
zadnej wiedzy filozoficznej.
Otoz wedlug calej etyki - poczawszy od Platona, przez Jezusa,sw Augustyna,
Mistrza Erckarda, Tomasza z Akwinu, Katezjusza, Kanta, Hegla, Marksa po
dzisiejsza nauke koscila tak zwana etyka utylitaruzmu (na ktorej bazuje
liberalizm) jest prymitywna filozoficznie bledna, nielogiczna i wrecz amoralna.
Utylitaryzm - wywodzacy sie z hedonizmu starozytnego nie mial zadnych wiekszych
przedstawicieli w filozofii (poza J.S. Mill - kotry go ostatecznie porzucil) i
ograniczal sie do stwierdzenia ze dzilania jednostki sa ZAWSZE egoistyczne i
nakierowane na zysk wlasny, co w rezultacie jednak przyczynia sie do dobra
calosci. Pomijajac jawne sprzecznosci tego stwierdzenia z osiagnieciami nauk
spolecznych (socjologia -, psychologia), pojawia sie pelno sastrzezen formalno
logiczych takiego twierzenia. Jezeli wszystkie dzialania sa egostyczne to
wszystkie maja taka sama wartosc moralna. I tak kots doprowadzjacy
przedziebiorstwo do bankructa (specjalnie) czy pomafajacy ubogim w hospicjum (za
darmo) dziala wedlug takich samych pobudek - egoistycznych. Co wiecej, przy
takiej postawie nie mozliwe jest stwierdzenie ze morderstwo, czy kradziez jest
czyms zlym bo tez wynika z pobodek egoistycznych i ni jest wcale lepsze od
dzilalnosci Matki Teresy, gdyz podobno suma egoizmow daje dobro ogolne.

Wiemy jednal ze sa dzialania takie kotre przyczynija sie do dobra ogolnego i
takie kotre je niszcza. Jak je rozroznic? Chyba tylko poprzez rozroznienie
dzialan na te egoistyczne i te nakierowane na dobro ogolne lub dobro drugiego
czlowieka. Na tekiej podstawie zbudowane zostaly najwieksze systemy etyczne i
moralne tego swiata - religie takie jak buddyzm, judaizm, chrzesciajstwo, islam,
system etyczny oswiecenia, takze marksizmu. W swoich pocztakach nawet liberalizm
sie odrzegnywal od prymitywnego utylitaryzmu (kotry obecnie lezy u podstaw
ekonomii neoklasycznej). Na poczatku liberalowie nie wiedzieli ze wolnosc sluzy
takze efektywnosci gospodarczej. Prawdziwy liberl wolnosc stwia na pierwszym
miejscu, rynke trkatujac tylko jako instrument. Gdy ten obraca sie przeciwko
wolnosci, mozna go po prostu wymienic. Liberalowie zostali przez ostatnie sto
lat, a szczegolnie przez ostatnie 60 wpechnieci w atagonizm rynek lub panstwo i
z tego wywodzi sie ich gelbokie nastawienie rynkowe. Jeszcze do lat 70, gdy
rzadzil Keynes, liberalowie nie mogli sie powolowyac na ekonomiczna efektywnosc
swojego modelu, wrecz przeciwnie wszystko wskazywalo na to ze to druga strona ma
racja i liberalowie walczyli juz tylko w imie wolnosci, czesto stajac w sojuszy
z lewica swiatopogladowa. Sytuacja zaczela sie zmieniac w latach 70 kiedy to
neoklasycy na skutek nieprzewidzianej przez Keynesa stagflacji przeszli do ataku
i mimo kiepskiej podbudowy filozoficznej swej teorii sa w niej do tej pory.

Pamietajcie - prawdziwy liberal jest zawsze za wolnoscia niezaleznie od tego co
jest bardzeij efektywne, dlatego obecny mariaz liberalizmu z ekonomia
neoklasyczna moze byc dla niego zabojczy. Jezeli by tak zwany homo eoconomicus
upadl, na co coraz wiecej wskazuje (badania socjalogiczne, psychologia,
antropologia, historia), padnie tez liberalizm ze swoja prymitywna filozofia,
gdyz jedyne na czym sie on trzyma jak na wlosku to jest ekonomiczna efektywnosc.



Temat: co za świat, coo zaa świaat...
Zadajesz gorzkie pytania, faktycznie nie na kanikułę, nie na popołudniową
sjestę upalnego wczesnego wieczoru... Ale może właśnie wakacje są dobrą chwilą,
by się zastanowić nad światem, nad sobą i odpowiedzieć samemu sobie: co tak
naprawdę stanowi dla mnie wartość samą w sobie?

Mówisz lojalność czyli śmierć frajerom... I to jest Twój pierwszy błąd w
założeniach... Ktoś, kto jest lojalny nie jest frajerem. Nie ocenią go tak,
nawet ci, którzy wykorzystują tę jego cechę – może raz, może dwa tak sobie
pomyślą przelotnie, ale zawsze wrócą do kogoś, kto potrafi być lojalnym, bo tak
w gruncie rzeczy potrzebujemy w naszym życiu pewników, a takim pewnikiem jest
zawsze osoba lojalna. I może nie będziemy jej uwielbiać, może nie będziemy za
nią przepadać, ale zawsze pomyślimy o niej z szacunkiem...

Każdy człowiek żyje według jakiegoś dekalogu... I to jest Ewo Twój drugi
błąd... Nie ma jakiegoś dekalogu, nie ma mojego prywatnego dekalogu i nie ma
Twojego osobistego dekalogu... Jest po prostu dekalog... To jak żyjemy, wynika
z tego jak potrafimy się odnaleźć w ramach norm określonych dekalogiem lub
prawem stanowionym, na ile jesteśmy wierni prawom, a na ile dostosowujemy je do
swoich potrzeb uprawiając relatywizm moralny. Kłania się nam Kali ze swoją
filozofią – jak Kali zjeść czyjąś krowę to dobrze, jak ktoś krowę Kalego...

Mówisz etyka to zasady i normy postępowania obowiązujące w danej epoce... I
zaraz pytasz: czy naziści byli etyczni? Czy krzyżowcy byli etyczni? Aparthaid,
ksiądz, lekarz, damski bokser... stawiasz ich wszystkich w jednym szeregu i
popełniasz w tym momencie swój trzeci błąd. Bowiem nazizm niewiele wspólnego
miał z etyką, wojny religijne z prawami boskimi, aparthaid z miłością
bliźniego, a ksiądz handlujący odpustami i lekarz biorący łapówki z
posłannictwem wpisanym w tę służbę... Tak naprawdę to etyka jest zbiorem zasad
moralnych w relacji do moralnego dobra i zła, określającym powinność moralną
człowieka i chyba lepszej definicji nie wymyślono od czasów Arystotelesa, który
na potrzeby swojej filozofii ukuł ten termin... Arystoteles, Sokrates, Tomasz z
Akwinu, Kant ze swoim niebem gwiaździstym, Spinoza – wszyscy oni mówili o
miłości do człowieka, o godności człowieka, o konieczności wyboru między mieć a
być, zdeterminowanej przez rozumność natury ludzkiej... Faktycznie, nie jest
ten świat najlepszym ze światów... Ale jeżeli popatrzysz na te nazwiska –
uświadomisz sobie, że przez całe swoje istnienie ludzkość dążyła do
idealistycznego pojęcia doskonałości, do ładu moralnego, do tego nieba
gwiaździstego...

To, że były wojny, nazizm, że jest segregacja rasowa, że są złodzieje i damscy
bokserzy (wiem, spłycam zagadnienie – ale to nie traktat filozoficzny) dowodzi
tylko jednego... Że nie jest nam łatwo być dobrymi na co dzień, w rzeczach
małych i w wielkich, że gubimy się w swojej pysze i małostkowości, że jesteśmy
podatni na zło, chociaż dobrze wiemy, że jest złem właśnie...

Nie chce Ci się Ewo z ludźmi gadać, bo tak Cię zbrzydzili swoimi postawami? Ale
jednak nam chciałaś o tym powiedzieć?

I tak długo, jak długo będą nas deprymować postawy, o których piszesz,
upatrując w nich całe zło świata tego – mamy szansę stać się lepszymi. Tak
długo, jak długo nie będziemy się godzić na zło koło nas – mamy szansę stawać
się lepszymi. Tak długo, jak długo odróżniamy zło od dobra... Nawet jeżeli do
ontologii etyki dodamy nowe listy błędów ludzkich... Zawsze będziemy mieć
szansę bycia lepszymi, bo takie jest dążenie natury ludzkiej...

Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie... Te słowa oddają całą
harmonię piękna między ładem moralnym w człowieku i w naturze...




Temat: Pamietacie ten watek?
> Po pierwsze, to co wierze to:
>
> - jesli mamy do czynienia z ludzmi udochowionymi to wierze, ze ludzie
> uduchowieni religijnie beda czesciej ludzmi prawymi, chocby dlatego, ze
> duchowosc religijna porzez pewna chocby czesciowa zalozona aksjologie prawosci
> wymaga, swiecka niekoniecznie,

"Duchowość świecka" to po prostu etyka, nie twórzmy nowych pojęć tam gdzie ich
nie trzeba. W Polsce zajmował się tym np prof. Kotarbiński - człowiek wielkiej
prawości i ateista zarazem. Mam nadzieję, że nie wydaje ci się że etyka nie
zawiera aksjologii prawości, bo to byłby nonsens.

choc jestem w stanie przyznac, ze lepsza
> duchowosc swiecka, niz jej brak - co do tego jestem tez przekonany calkowicie.
>
> - jesli konfrontujemy ludzi ogolnie wierzacych z ludzmi, ktorzy sa szczerymi
> ateistami, czy agnostykami, to rowniez wierze, ze wsrod wierzacych (choc
trudno
> ich czesto nazwac naprawde religijnymi wlasnie z uwagi na niekompletnosc
> stosunku do religii) jest wiekszy odsetek ludzi uczciwych, niz wsrod
> niewierzacych, chocby przez narzucajacy sie w tej sytuacji ograniczenie
> szczerego, zyciowego relatywizmu (zawsze ich cos tam bedzie ograniczac, wiec
> raczej bedzie mialo to mniejsze, lub wieksze przelozenie na postepowanie).

nie rozumiem skąd to powszechne przekonanie jakoby każdy ateista musiał
obowiązkowo być relatywistą. Wspomnainy Profesor z pewnoscią nim nie był. Wielu
ateistów ma bardzo surowe zasady moralne i vice versa - wielu wierzących
niezaleznie od składanych deklaracji jest autentycznymi relatywistami. To
kwestia wychowania, nie religijności.

> Spojrz na otaczajacy swiat i statystyki przestepstw wogole - ciagle sa coraz
to
> gorsze. Sa tacy, ktorzy tlumacza to bieda, ale to nie bieda (ta byla
> nieporownywalnie wieksza paredziesiat lat temu chocby), to wychowanie.

Uważaz że wzrost przestępczości można tłumaczyć laicyzacją życia? No to skąd
bierze się wzrost przestępczości w tych krajach które już wiele lat tem były
laickie, jaki czynnik tutaj zadziałał? Ale masz oczywiście rację, że winne jest
wychowanie, tutaj zgoda całkowita. Tyle że chodzi głównie o tzw wychowanie
bezstresowe, zanik autorytetu szkoły i rodziców, kult młodości itd. Religijność
nic tu nie a do rzeczy.

Rowniez
> nie deprecjonuje wychowania swieckiego w kwestii uczciwosci (lepsze niz zadne
n
> a
> 100%), jednak twierdze, ze jego wplyw zawsze jest bardziej ograniczony niz
> religijnego (ktore przewaznie solidniej jest wbite do glowy).

Tego zwyczajnie nie rozumiem. Dlaczego wychowanie religijne miałoby być lepiej
wbijane do głowy? Najakiej podstawie tak uwazasz, jeśli tylko własnego
przekonania to ja mam przekonanie inne.

>
> I oczywiscie, konfrontujac postawy: ja, uduchowiona, czytajaca filozofow
> swieckich (zwlaszcza takiego jak Kant, ktory jest o tyle postacia ciekawa, ze
> ludzie religijni czesto uznaja go jako filozofa swieckiego choc na swoj sposob
> religijnego, natomiast ateisci jako czlowieka, ktory wniosl duzy wklad w
> uzasadnienia braku istnienia Boga) oraz burak, ktory chodzi co prawda do
> kosciola co tydzien, ale pije wiecej niz wazy, gdzie sie da to cos zwedzi nie
> mozna dojsc do zadnej zgody.

No, ja na pewno takiego porównania nie zrobiłam. Nie twierdzę przecież że każdy
chodzacy do kościoła to burak zaś w zestawie przykładów oprócz czytania Kanta
było także leżenie na kanapie i obserwowanie much na suficie. Ja po prostu
twierdzę, że jeśli człowiek posiada zdolność refleksji etycznej, to bedzie
uczciwy niezależnie czy ksiądz mu to nakaże czy nie. Ludz powinno się
wartościować na podstawie tego jakimi są a nie na podstawie wyznawanej religii
lub jej braku. Wiem, wiem - powiesz że ty wcale nie wartosciujesz. A jednak to
robisz, może nawet nieświadomie ale robisz. I w tym się różnimy. Ja nigdy nie
powiem, że jakikolwiek zestaw deklarowanych ideałów czyni człowieka lepszym bo
o wartości człowieka świadczą tylk jego uczynki, nie deklaracje.
Konczę, ziękuję za rozmowę i znikam z forum bo od poniedziałku praca na mnie
czeka.



Temat: Wielcy wegetarianie
Pan Panisco a Fryderyk Wilhelm Nietzsche
Nietzsche opisal swiat ludzi i ich relacji. Kazdy moze zrobic z tego opisu
wlasny uzytek. Wynika z niego, ze jednostki silne i bezwzgledne zawsze
podporzadkowywaly sobie slabsze i ulegle. Coz to oznacza? Ano tyle, ze czynily
to sila. Sila zmuszaly cale grupy ludzi do realiacji swoich wlasnych
jednostkowych celow. (Bo wladza oznacza dysponowanie sila o takim wlasnie
charakterze.) W ten sposob traktujac tych ludzi jako narzedzia,
uprzedmiatawiali, pozbawiali ich znacznej czesci wlasnej podmiotowosci
(przechwytujac ja na wlasne konto).

Kazda wladza to czyni i na tym sie zasadza. Wladza absolutna zasadza sie na tym
absolutnie ("deprawuje absolutnie"). Dlatego zdrowe spoleczenstwo rozwija
narzedzia dla przynajmniej czesciowego utemperowania takich zapedow
potencjalnych "panow".

Z Twojego pktu widzenia kazdy inny wybor jest oznaka slabosci. Tymczasem dalece
nie wszyscy decyduja sie na odgrywanie roli 'panow' w stosunku do innych ludzi,
a wielu czyni to przy tym z pobudek czysto etycznych. Rzecza z zasady nie-
etyczna jest bowiem jakiekolwiek niewolenie innego czlowieka na rzecz wlasnego
interesu.

JPII byl przykladem czlowieka, ktory nie mial wladzy w tym Twoim i
Nietscheanskim sensie. Byl niewolnikiem wszystkich ludzi, podobnie jak Jezus.

Innymi slowy, nalezy rozroznic pomiedzy sluzba (praktycznie 'niewolnicza', na
rzecz grupy spolecznej, ktorej interesami pragnie sie kierowac zgodnie z jej
oczekiwaniami i najglebszym interesem) a wladza ('panska', w ktorej liczy sie
przede wszystkim interes wlasny, a drugi czlowiek - tylko o tyle, o ile da sie
go wykorzystac jako narzedzie).

Jestes dosc inteligentny, skoro potrafiles "sklecic" post, na ktory odpowiadam
(to komplement, zatem nie obrazaj sie - nie uwierze zreszta, ze w ogole
potrafisz sie obrazic, majac o sobie tak wysokie mniemanie /z pozycji
zahaczajacej o 'nadczlowieka'/).

Mam zatem nadzieje, ze przynajmniej co nieco z tego, co probowalem tu
przekazac - dotarlo do Ciebie. Jesli nie, to chocbym wcisnal jeszcze milion
klawiszy... Twoj duch i tak tego nie uslyszy 8(

Widzisz, zaprzeczasz jakoby mozliwe bylo wyczytanie przez Hitlera idei
nazistowkich bezposrednio z samej nauki Nietschego (tak jakby H. byl
przyglupem wymagajacym posrednictwa jakiejs interpretatorki; tymczasem
wystarczylo, ze wskazala mu ona jego pisma; H. byl czlowiekiem niezwykle
inteligentnym - jednak w cyniczny, nieludzki - gadzi /nie obrazajac gadow/
sposob), sam jednak postepujesz dokladnie wg tego samego wzorca - przyjmujesz w
zadufaniu role 'pana' jako korzystniejsza dla siebie.

Tymczasem efektywnie nic ona nie znaczy ponadto, ze oto decydujesz sie zadawac
cierpienie w imie wlasnego dobro-stanu. Przy czym ow 'dobro-stan' jest 'o kant
d..r..', jak mawia misio1, bo tak naprawde liczy sie tylko poziom rozwoju
duchowego, jaki uda Ci sie w zyciu osiagnac. Bycie 'panem' skazuje Cie z gory
na zatrzasniecie drogi do takiego rozwoju. Trafiasz przez to do jedynego
piekla, jakie istnieje - piekla w ktorym sam pograzasz wlasnego ducha. Piekla
wiecznych powrotow, w ktorych wciaz od nowa bedziesz pograzal sie w tym
najwiekszym z grzechow czlowieka - pogonia za wladza dla niej samej i korzysci
z niej wynikajacych.

A tymczasem, byc moze, wysilkiem woli jestes w stanie sie z tego wyrwac (nalezy
tak postepowac, jak by to bylo mozliwe i w sposob istotny od nas zalezalo - to
imperatyw kategoryczny Kanta - wbrew scisle deterministycznemu charakterowi
doktryny wiecznych powrotow odbierajacemu nam wszelka wolna wole).




Temat: Polscy złodzieje a polscy bandyci
Gość portalu: dr.Danaeka napisał(a):

> Koreańczycy z Południa zgodnie z twoim poczuciem dumy i honoru powinni
odrzucić
> pomoc Amerykanów.
> Uniknęliby w ten sposób sprzedania swych dusz w niewolę.

to sa Twoje wlasne hipotezy poparte chyba czym innym niz moimi listami

przyklad o tyle nieszczesny
ze koreanczycy sami ksztaltuja swoja polityke wewn i zagr.
nie unikajac przyt tym wojen celnych z....amerykanami

inny temat

> Na gruncie etyki, imperatyw kategoryczny Kanta z założenia przewiduje
> bezwzgledną konsekwencję jego stosowania. Niezależnie od okoliczności
człowiek
> nie powinien kłamać.
> Wyobrażasz sobie jakieś sytuacje, kiedy ta niechęć do jego relatywizacji
> wzgledem okoliczności byłaby zwyczajnie głupotą?

tak!
niestety tak

proponuje tylko niesmialo bys nie przylepial tego typu dylematow
cwaniczkom i kretaczom z waszyngtonu i londynu

w/w etycy maja ostatnio pernamentna skleroze
za cholere nie pamietaja kto gdzie kiedy a nawet czy w ogole
przygotowywal raporty o broni chemicznej w iraku

jesli nagle brak chetnych do wziecia na siebie odpowiedzialnosci
za w sumie drobny przekret
to i trudno 'podejrzewac' w/w/ by w swoich dzialaniach na szersza skale
kierowali sie jakakolwiek etyka

> Protestował watykan ale nie pacyfiści.

poszukaj sobie zatem na tym forum jakis pacyfistow
a mi nie wmawiaj juz dziecka

> Jakkolwiek brzmi źle licytacja jaką przedstawiłem, bilans wojny co starałem
> się uświadomić to promil ofiar w stosunku do poniesionych przez społeczność
> iracką w stosunku do poniesionych strat w okresie "pokoju"
> Twierdze, że cena jaką zapłacili Irakijczycy, chociaż bolesna, jest i tak
> niewspółmiernie mała do tego co spotkałoby ich w ciagu następnych lat
pokoleń,
> pod rządami satrapy Husajna i jego synów.

piszesz o cenie ktora spotkalaby irakijczykow..uzywajac czasu przyszlego
oczywiscie trudno z tym dyskutowac bo ani Ty ani ja wrozka nie jestesmy

ale czy dopuszczasz rowniez inny scenariusz?

zderzenie z obca nam ale w koncu nie wroga nam
cywilizacja islamu i z calym swiatem arabskim
/zderzenie bo przypominam Ci
ze nasi zolnierze nie pojechali do iraku by sadzic drzewka/
uczyni swiat w tym i Polske
jeszcze bardziej niebezpiecznym miejscem niz dotychczas

czemu odrzucono droge dialogu?
czy nie dlatego ze obecna doktryny usa ma moc
samospelniajacej sie przepowiedni?

napadnijmy jutro na lotwe czy estonie
szybko przekonamy sie ze ze baltowie smiertelnie nienawidza Polski i Polakow
czy to trudno zrozumiec?

> Jeśli Irakijczycy zechcą decydować o własnym losie to bedzie bardzo dobrze,
bo
> o to chodzi, o DEMOKRATYZACJĘ a wiec o decydowanie o swoim losie przez
samych
> Irakijczyków.

toz oni mowia to dzis bardzo wyraznie
wynoscie sie z naszego kraju!

tylko czy Ty dalej bedziesz twierdzil ze 'oto chodzi'
czy o irakijczykach wszak wyrazajacy juz dzis swoje zdanie
nie napiszesz aby ze zbladzili?

co wtedy?

towarzysz zbladzil trzeba bedzie toawrzysza rozstrzelac

> Pytanie takie zada ktoś kto hołduje załozeniu, że Irakijczycy będą chcieli
> uciąć rękę która pomogła im wygrzebac się spod tyranii Husajna a Amerykanie
nie różnią się od niego jakościowo.

amerykanie sa w tym regionie znienawidzeni
hm...myslalem ze wiesz

w iranie ktory szczerze zyczyl irakijczykom wszystkiego najgorszego
po wybuchu wojny odbyly sie chyba najpotezniejsze demonstracje
demonstracje antyamerykanskie

to tez dla Ciebie niespodzianka?

dodatkowo zyja rodziny tych swiezo wyzwolonych od zycia irakijczykow
na ucieciu reki dowolnie spotkanego wyzwoliciela raczej sie nie skonczy

spirala nienawisci nabrala teraz nowej dynamiki

pomijam bo slabo znam kwestie miejsc swietych w iraku
slyszalem tylko ze zaszczyt okupacji tych rejonow
przypadnie wlasnie Polakom

wdziecznosc irakijczykow jest latwa do przewidzenia

> Pisałem już co sądzę na ten temat, lojalność wywiązuje się wówczas gdy obie
> strony graja fair. Pożyjemy zobaczymy.

my raczej na pewno pozyjemy
gorzej moze byc z irakijczykami czy naszymi zolnierzami

nurni

do drugiej czesci Twojego listu
odniose sie....sam nie wiem kiedy

moze nawet jeszcze dzis jak ukradne nieco wiecej czasu


Strona 2 z 3 • Znaleziono 142 wypowiedzi • 1, 2, 3